Koniec ?

Długo zbierałam się do napisania czegokolwiek tutaj, ale od kilku tygodni ? Tak…zdecydowanie od kilku tygodni męczę się i męczę żeby dokończyć tą historię, żeby napisać nowy rozdział, pociągnąć to dalej i co ? Nie mogę. Mam blokadę ! Straszną blokadę i wiem, wiem doskonale, że sama jestem sobie winna, bo odłożyłam to wszystko na tak długi czas, że teraz ciężko jest się zebrać, przypomnieć wszystkie wątki, nadrobić to co się zostawiło w tyle. Jednak wczoraj gdy usiadłam i przeczytałam 10 rozdziałów w tył dotarło do mnie, że niestety, ale nie dam rady. Nie dam rady napisać tutaj czegoś sensownego, czegoś co po tak długiej przerwie Was zadowoli…Więc po długim namyśle, wszystkich „za” i „przeciw” stwierdziłam, że ? Mogę wysunąć propozycję a raczej zakomunikować coś…mam taką swoją wewnętrzną pokusę na stworzenie zupełnie nowej historii…nowego bloga. Oczywiście nie zabraknie tam tematyki związanej z „NARUTO”, bo zapewne blog by się opierał na historii Sakury, ale ? Nie podjęłam jeszcze decyzji kto by był jej wybrankiem w tej historii…oczywiście rozważam jedynie dwie moje ulubione opcje Gaarę z racji tego, że uwielbiam tą postać i Sasuke przez jego tragizm w tym wszystkim. Jednak to tylko takie moje plany…i bym chciała wiedzieć co sądzicie na ten temat jeśli ktokolwiek tutaj zagląda jeszcze ? 

Tak na sam koniec ! Chcę serdecznie podziękować wszystkim, którzy czytali tego bloga, motywowali mnie, chcieli zmotywować i wchodzili tutaj z uśmiechem na twarzy gdy pojawiało się coś nowego ! Pisałam raz o tym, ale napiszę jeszcze raz…jeśli Wy macie swoje blogi, które są historią Sakury, Gaary, Naruto ? Proszę o linki…może Wasza twórczość mnie do czegoś zmotywuje bardziej ? Nie wiem, nie wiem. Teraz na koniec chcę przeprosić za zaniedbanie bloga, zaniedbanie Was i porzucenie…porzucenie historii, która kogoś ciekawiła i wciągała.

Pozdrawiam serdecznie.

Moi mili…

Witam.
Pewnie to żadne pocieszenie, bo to nie jest nowy rozdział ! To jedynie taka krótka informacja ode mnie. Tak na początek ! Chcę Wam serdecznie podziękować za te wszystkie ciepłe słowa ( te mniej też ! ), które piszecie w komentarzach. Daje mi to ogromną radość, ale też jest mi okropnie przykro, że tak Was zawodzę. Zakładając tego bloga byłam taka zagubiona w tym co robię i nie wiedziałam czy powinnam to robić i czy to dobry pomysł, ale czytając te wszystkie wypowiedzi jak dobrze Wam się to czyta, jak lubicie tu zaglądać, te krytyczne rady, które też mi sporo dały...to stało się przyjemnością. Tylko przyszedł moment, że zaczęłam pisać kolejny rozdział i ?! STOP. Coś we mnie strzeliło, podeszłam do sprawy nerwowo. Wracałam do tego i za każdym razem to samo ! Dwa zdania i koniec. Irytowało mnie to.  Zrobiłam przerwę i przedobrzyłam, oj przedobrzyłam. Idą święta, będę miała chwile wolnego...mimo, że dotknęło mnie coś przykrego w życiu prywatny, ale postaram się usiąść i coś napisać ! A przede wszystkim dokończyć tego bloga. Jeszcze raz dziękuję wytrwałym, którzy tu wchodzą i wierzą jeszcze we mnie ! Dajecie mi sporą motywacje. 
Pozdrawiam, daris.

Witam.

Pewnie większość z Was liczyło, że to będzie nowy rozdział ? Niestety nie. Jeszcze nie.
Kochani ! Tak bardzo, bardzo Was przepraszam ! Każdego z osobna i macie racje jeśli się złościcie. Od dłuższego czasu nie piszę sensownie, nie zadowalam Was, niszczę to co stworzyłam i zaniedbuję bloga. Wybaczcie mi. 
Jednak bardzo bym chciała abyście postawili się też w moim położeniu…
Mam gorszy czas i nie jestem na siłach by tu coś napisać. Wchodzę raz, dwa, trzy razy dziennie i pisze jedno zdanie ! To skandal ! Bo nie chcę Wam dodać czegoś bez ładu i składu. Bardzo bym chciała aby rozdział był ciekawy, zaintrygował Was albo też wzruszył ! Tego chce ! Chce aby moi czytelnicy byli zadowoleni, usatysfakcjonowani i powiedzieli mi na sam koniec, że TEN BLOG BYŁ DOBRY. Nie musi być świetny, ale chociaż dobry. 
Tysiące razy Was tu przepraszałam, ale teraz chce to zrobić w szczególny sposób i obiecać, że postaram się napisać ten rozdział i doprowadzić swojego bloga do końca. 
Proszę o wyrozumiałość, cierpliwość i trochę wsparcia.

AH ! Serdecznie dziękuję osobą, które tu wchodzą, zostawiają komentarz i piszą w nim te dobre i złe słowa. Dajecie mi motywacje i chęci do działania. Najbardziej dziękuję za linki do blogów, które mam zamiar odwiedzić w tym tygodniu i poczytać. UWIELBIAM CZYJEŚ HISTORIE, a ostatnio brak mi na nie czasu. Jestem taka zabiegana, rozkojarzona i brakowało mi laptopa. Teraz mam go i będę chciała to nadrobić.

Trzymajcie się ciepło.

88. Trzy grupy

* * *

- Sakura . . . – wychrypiał czerwonowłosy mężczyzna przyczepiony za pomocą kajdan do muru. Na odkrytej klatce piersiowej widniało kilkanaście ran, które zadawał mu oprawca biczem i jedna. Najgłębsza, najpoważniejsza i najbliżej znajdująca się serca. Przeznaczona była dla kogoś innego. Orochimaru wymierzał ten cios w inną osobę, ale nie udało mu się. Kazekage Wioski Piasku uprzedził go i odebrał kłucie przeznaczone dla ukochanej, którą ktoś uchronił przed natarciami wroga i używając nieznanej techniki obronnej zabrał ją z placu boju.

- Sakura. . . – na nowo powtórzył otumaniony młody mężczyzna i zacisną pięści czując kolejny cios na swoim ciele. Poddenerwowany Orochimaru stał przed nim i gdy tylko słyszał głos swojego zakładnika uderzał o niego skórzanym paskiem.

- Przymknij się. – sykną zbliżając się do Gaary i poklepał go po policzku a następnie uderzył pięścią prosto w brzuch. Czerwonowłosy zakaszlał krwią i powoli podnosił swoje wymęczone powieki. Wszystko co widział było zamazane i jedyne co to dostrzegał cień poruszającej się osoby przed nim. Próbował skręcić głową, ale czuł potwory ból i jedyne co uczynił to opuścił ją w dół i zakaszlał. Kolejny raz z ust gichnęły stróżki krwi, które spłynęły na jego brodę a następnie, na poranioną klatkę piersiową.

- Lepiej żeby po Ciebie przyszła ta gówniara, bo inaczej skończysz swój marny żywot. A tak to ? Wrócisz do swojej Wioski i zajmiesz się swoim życiem. – burkną w stronę na wpółprzytomnego Gaary mężczyzna o bladej twarzy i upił łyk alkoholu, który trzymał w dłoni. Na jego słowa Piaskowy Mistrz poruszył się i łańcuchy, które uniemożliwiały mu swobodne poruszanie się zabrzęczały. Wywołało to śmiech u Orochimaru i zbliżając się do swojego zakładnika polał jedną z ran alkoholem. Okropny ból rozprzestrzenił się na połowie ciała Gaary i ten wydarł się na całe gardło. Alkohol, który był w pewnym stopniu ukojeniem bo przecież oczyszczał ranę wywołał paraliżujący ból. Młody mężczyzna próbował nabierać powietrza, ale nie mógł. Dusił się z bólu i zaciskał pięści byle tylko w jakiś sposób sobie pomóc.

- Zapłaci mi za to. Ta mała zapłaci mi za to co zrobiła tamtej nocy w lesie i przysięgam Ci, że będę ranił jej ciało powoli, będę łamał każdą z kości i zabawię się z nią. Będzie leżała tu ! – wskazał na ogromny okrągły stół Orochimaru i podtrzymał głowę wymęczonego Gaary by jego turkusowe tęczówki zobaczyły drewniany mebel, o którym mówił jego oprawca.

- Tu będzie ta suka wyła z bólu ! Będzie błagała o litość, będzie zanosiła się łzami, zalewała krwią i będzie moja. Posiądę ją w każdym calu a później ? Taką wymęczoną, wycieńczoną i pokrzywdzoną zabiję a ciało ? Rzucę z najwyższej skały i nikt nawet jej nie odnajdzie, by pochować godnie. – roześmiał się tryumfalnie ciemnowłosy mężczyzna i puścił głowę Kazekage. Po słowach wroga, młody mężczyzna przymkną powieki i poczuł na swoich policzkach łzy. Spływały mu powoli i dochodziły do ust. Całym sobą chciał krzyczeć by tu nie przychodziła, całym sobą chciał dać jej jakiś znak by nigdy tu się nie pojawiała i uciekała jak najdalej. Całym sobą chciał przyjmować ciosy przeznaczone dla niej i chciał umrzeć. Chciał oddać swoje życie by tylko mogła żyć i zaznać wreszcie szczęścia. Obraz ukochanej przed oczyma stanął mu gdy otworzył swoje oczy i miał wrażenie, że jej ciepłe i delikatne dłonie ocierają jego pot, krew i łzy. Potrząsając głową obraz ukochanej znikną a czerwonowłosy znów przechodził wewnętrzne męki. Nie mógł sobie darować, że stał się tak bezbronny i zupełnie bez sił do walki. Obiecał sobie, że zawsze będzie jej chronił i nigdy nikt nie będzie mógł jej skrzywdzić a teraz ? Teraz wisiał jak pierwszorzędny ninaj, który dopiero co uczy się walki i czekał. Czekał, aż wpadnie tu jego Anioł, jego sens życia i poświęci się dla niego. Każda część jego ciała czuła, że właśnie to zrobi Sakura. Znał ją i wiedział jak bardzo go kocha, i jak będzie chciała go chronić przed tak marnym końcem oddając się w ręce złoczyńcy, który czekał na nią zniecierpliwiony. Na samą myśl o tym, że dłonie Orochimaru mogą dotykać jej delikatnego ciała, aż cały drżał i odpychało go. Wzdrygał się gdy tylko jego uszu dobiegał jej przeraźliwy krzyk i błagania o litość.

* * *

- Napij się czegoś ciepłego. Minie trochę czasu nim czegoś się dowiemy. – do siedzącej na tarasie dziewczyny o różowych włosach przyszedł blondyn o błękitnych oczach i podawał jej kubek, w którym znajdował się ciepły płyn. Sakura pokręciła tylko przecząco głową i ułożyła swoją głowę na murowanej balustradzie, o którą opierała się każdej nocy by móc chodź przez chwilę spojrzeć na okno od sypialni kochanego albo porozmawiać z nim. Spoglądając na balkon obok, który był oddzielony tylko poręczą cały czas widziała sylwetkę swojego Gaary, swojej największej i najszczerszej miłości.  Odnosiła wrażenie, że ciągle rozchylają się drzwiczki od balkonowego okna i wychodzi z nich Gaara. Jak zawsze z poważną miną, skupiając spojrzenie na swojej Wiosce i z odkrytą klatką piersiową, której tak uważnie zawsze się przyglądała i widziała jak spokojnie oddychał. Po policzku dziewczyny spłynęła łza, ale szybko ją otarła i dalej wpatrywała się na balkon, który należał do pustej sypialni ukochanego.

- Sakura . . . spokojnie. Temari wysłała tropicieli z Wioski i z tego co wiem są to najlepiej wyszkoleni ludzie i przekażą nam informacje w mgnieniu oka. – spokojnym tonem głosu powiedział blondyn i pogładził dziewczynę po ramieniu, ale ta wzdrygnęła się i zrzuciła jego dłoń.

- Dajcie mu wszyscy święty spokój. – bruknęła pod nosem a gdy przyjaciel wstał by ją objąć odepchnęła go i zmierzyła srogim spojrzeniem.

- Powiedziałam coś ? Dajcie mi spokój. Chce być sama ! Chce być całkiem sama ! – podniosła głos dziewczyna a Naruto spojrzał na nią litościwie i kolejny raz zbliżył się by móc ją objąć. Ty razem nie pozwolił sobie na odpychanie. Mocno przysuną ją do siebie i mimo tego, że się szarpała nie zrezygnował. Wreszcie Sakura odpuściła i wtuliła się w tors przyjaciela a z oczu znów popłynęły jej łzy.

- Nie wytrzymam. Ja dłużej nie wytrzymam ! – mówiła gdy chłopak prowadził ją na łóżko do sypialni. Gdy już się w niej znaleźli Sakura usiadła na swoim łóżku i podkuliła nogi pod samą brodę płacząc. Uzumaki pogładził ją po policzku i spojrzał na smutne, zapłakane oczy przyjaciółki.

- Nie wiem co robić. . .Czuję, że nie powinnam tu siedzieć ! Czuję, że powinnam biec mu na ratunek i uwolnić. A co robię ? Siedzę tu, płaczę i wyczekuje poleceń Temari. Przecież to chore ! On tam może . . . – nie dokończyła, bo Naruto położył swoje silna dłonie na jej ramionach i zacisną mocno patrząc prosto na jej oczy.

- On tam jest i żyje. Ile razy mam Ci to do cholery powtarzać ?! Gaara żyje. Jest silny i Orochimaru tak prędko go nie powali. Rozumiesz ? On tam żyje i jeszcze dziś będziesz miała stu procentową pewność gdzie jest, w jakim stanie i pobiegniesz do niego. Zobaczysz go jeszcze ! Zaufaj mi, że Wy się zobaczycie i będziecie. . .będziecie razem. – powiedział stanowczo.

- Wierzysz w to ? Wierzysz, że będziemy mogli być szczęśliwi i nic już tego nie zakłóci ? – zapytała ocierając łzy, a blondyn położył dłoń na jej kolanie i uśmiechną się lekko.

- Wierzę. A wiesz czemu ? Bo w momencie gdy Was zobaczyłem razem. . .wiem, wiem pewnie powtarzam to setny raz, ale w momencie gdy zobaczyłem Was razem gdy tańczycie w Wiosce Liścia to wiedziałem. Wiedziałem, że jesteście sobie pisani. Miałem wymalowany obraz rodzącej się miłości ! Silnej, czystej i prawdziwej . . . – zaczął i otarł łzy, które pojawiły się na policzku dziewczyny.

- Patrzyliście na siebie w taki sposób w jaki . . . w jaki Ty nigdy na nikogo nie patrzyłaś, a Gaara już zupełnie. Zaciskało mnie gdy to widziałem, ale w tym wszystkim najgorsze było, że nie mogłem przestać tego podziwiać. To była czysta miłość. . .czysta więź, która rodziła się między Wami. Tamtego dnia przysięgałem sobie, że będę walczyć. . .Mimo straconej pozycji chciałem o Ciebie walczyć ! Chciałem żebyś na mnie spojrzała w ten sam sposób. – mówił . . .

- Chciałem tych  zielonych oczu wpatrujących się we mnie i chciałem takiej delikatności, ale nie. Każdego dnia coraz bardziej uświadamiałem sobie, że nie dam rady, nie dam rady podołać temu. . .skoro nawet na Sasuke tak nie spojrzałaś. A po tym wszystkim ? Gdy tak Cię zraniono, obrażono i odeszłaś tu ? Przeszedłem piekło. Nie mogłem zasnąć na samą myśl, że tu jesteś i tak na niego patrzysz. Bo uwierz mi to spojrzenie ma coś w sobie. Jest tak magiczne, tak piękne, że pragnąłem go najbardziej na świecie. . .i zrezygnowałem. – w tym momencie Naruto zamilkł a ciepła dłoń dziewczyny znalazła się na jego policzku.

- Zrezygnowałem, bo bym był najbardziej bezwzględnym mordercą stąpającym po tej ziemi. A wiesz czemu ? Bo bym zabił miłość dwojga ludzi. Ludzi, którzy czekali na siebie całe życie i błądzili, cierpieli, aż wreszcie się odnaleźli. I jestem pewien, że ta dwójka przetrwa wszystko ! A każde cierpienie i rozłąka będzie tylko umocnieniem ich ogromnej miłości i szczęścia. – słysząc to Sakura otarła swoje łzy i przyklękając na łóżku mocno przytuliła do siebie przyjaciela. Przymykała powieki starając się zatrzymać łzy, które po najpiękniejszym przemówieniu na świecie zbierały się do jej oczu.

- Dziękuje. . . – szepnęła ochrypłym głosem i musnęła wargami policzek przyjaciela, który uśmiechną się i objął ją ramieniem. Milczeli. Wpatrywali się w ogromne okno i nie mówili już niczego. Dziewczyna o różowych włosach ułożyła swoją głowę na ramieniu Uzumaki’ego i przymykała powoli oczy.

- Bardzo Cię kocham, Naruto. Bardzo. – szepnęła zamykając całkiem swe oczy a chłopak przygryzł dolną wargę i skiną tylko głową wymuszając uśmiech. Mówiła ” Kocham Cię. „, ale to nie było to. To nie była miłość, której on chciał, to było zupełnie coś innego. Były to jedynie braterskie uczucia z jej strony i nigdy też nie były inne. Zawsze kochała go w ten sam sposób i nic tego nie zmieniało. Wiedział, że przegrał i bolało go to, ale nie bolało go z zazdrości. To był zupełnie inny ból. Był całkiem podobny do choroby, która przychodzi i nie chce odejść. Przeszywał go całkiem i nie mógł sobie w żaden sposób z nim poradzić. Nikt jeszcze nie wynalazł na to lekarstwa i sposobu. Tyle razy próbował. Próbował kochać ją w inny sposób, ale nie mógł. Nie potrafił kochać nikogo innego tak jak było to w przypadku Sakury. Niby pojawiły się uczucia do innej, ale przecież ona też była stracona. Przecież też należała do kogoś innego.

” Nigdy. Nigdy nikogo nie pokocham tak jak Ciebie. ” – zagrzmiało w głowie chłopaka gdy swe oczy przenosił na śpiącą Sakurę. Uśmiechnął się widząc przyjaciółkę, która wreszcie „pozwoliła” sobie odpocząć i ułożył ją wygodnie na wielkim łożu po czym przykrył kocem. Odsuwając się od łóżka pogładził wierzchem swojej dłoni jej policzek i w tym samym momencie do pokoju ktoś zapukał i nie czekając na odpowiedź wszedł. Zza drzwi wyłoniła się blondynka i widząc śpiącą Sakurę mrugnęła tylko okiem do Uzumakiego i zbliżając sie położyła głowę na jego ramieniu.

- Uspokoiła się ? – zapytała szeptem Temari.

- Tylko trochę, ale nie wyglądało mi to na uspokojenie się. Ona zasnęła ze zmęczenia. . .walczyła tu przed chwilą ze snem, wyklinała, że chce być sama. . .ale wreszcie pozwoliła się sobie wypłakać i padła. – uśmiechną się lekko chłopak i razem z Temari pod rękę ruszyli na taras. Siostra Gaary przymknęła lekko za sobą drzwi, by nie zbudzić przyjaciółki i usiadła obok Uzumakiego na ławce.

-  Potrzebowała tego i lepiej, że śpi. Jest przemęczona, zasmucona i zupełnie rozdarta. Sporo ostatnio przeszła i taka chwila odpoczynku dobrze jej zrobi. Musi poza tym nabrać sił a gdy tak spoglądałam na nią to miałam wrażenie, że zupełnie je straciła. – powiedziała spokojnie dziewczyna i westchnęła patrząc na zasmuconego Naruto.

- Mam pytać i udawać, że nie wiem o co chodzi czy przytulić Cię tak mocno, że nie będziesz oddychał ? – zwróciła się do niego, ale nie odpowiedział nic. Temari nie czekając długo zaczęła ściskać przyjaciela i musnęła wargami jego policzek a następnie przeczesała włosy i ułożyła głowę na ramieniu.

- Beznadziejna miłość się nam trafiła co ? – westchnęła a słysząc to blondyn uśmiechną się lekko pod nosem i skinął głową.

- Czasem bym chciała nie czuć nic. Iść przez życie i być obojętna ! Na wszystko. Niczym bym się nie przejmowała, za nikim nie tęskniła i nigdy, nigdy, nigdy tak mocno bym nie pokochała Sasoriego.

- Nic nie czuć ? Gdybyś nic nie czuła to teraz bym siedział tu sam i pewnie użalał się nad sobą a tak to ? Mam kogoś kto chodź trochę mnie rozumie i potrafi wywołać uśmiech. – słysząc to Temari zaśmiała się i otuliła dłońmi głowę kompana.

- Powiedziałam przecież. . .czasem, ale zaraz po tym jak o tym pomyślę i tego zapragnę to co ? To wracają te wszystkie piękne wspomnienia, które wywołują łzy, ale przypominają mi jak szczęśliwa byłam dzięki miłości, przyjaźni i . . . i nie wyobrażam sobie dnia bez tego. Nie mogę nawet sobie wyobrazić jak podła bym była i jak smutne by było moje życie bez tego wszystkiego. Dzień by przynosił mi śmierć a ja ? Ja bym była szczęśliwa ? – odpowiedziała i oboje się zaśmiali, ale miny spoważniały im od razu gdy usłyszeli jak do przez bramy rezydencji wbiega młody mężczyzna z imieniem siostry Kazekage na ustach.

- Zwiadowcy. – poderwała się dziewczyna a gdy Naruto ruszył za nią zatrzymała go i wskazała na Sakurę.

- Zostań z nią. Przyślę kogoś z wiadomością albo sama przyjdę. Skapuj jej najpotrzebniejsze rzeczy i obudź dopiero jak ktoś tu przyjdzie. – powiedziała szybko blondynka i zbiegła na dół zamykając za sobą drzwi od ogromnego pokoju Sakury.

* * *

- Wiemy gdzie jest. Wiemy gdzie jest i wiemy, że jego stan jest ciężki. Podobnie jak kilku z naszych ludzi, którzy powpadali w pułapki Orochimaru. . . – mówił wysoki mężczyzna, którego twarz zakrywała chusta – co było rozpoznawalnym znakiem tropicieli w Wiosce Piasku. Temari słuchała uważnie i chodziła z kąta w kąt zupełnie ignorując doradztwa innych ludzi, którzy stale coś proponowali. Wreszcie stanęła przy stole i przyglądała się jak jej ludzie przekrzykują się jeden przez drugiego. Zmarszczyła brwi i uderzyła dłońmi w stół. Zapadła cisza i wszystkie oczy zwrócone były na Temari, która z poważną miną stała w samym centrum.

- Po pierwsze ? Uspokójcie się. Po drugie ? Cieszy mnie, to że wysuwacie propozycje, ale nie jedne przez drugiego i po trzecie ? Rozkazy wydaję ja i to ja obmyślam plan działania. Czy się zrozumieliśmy ? – jeden z podwładnych nie odpowiedział i spoglądał ze zdumieniem na siostrę Kazekage.

- Zadałam pytanie ? Zrozumieliśmy się ? – powtórzyła i mężczyzna skiną głową.

- Liczy się każda sekunda ! Mój brat jest ranny więc musimy pomóc mu jak najszybciej i sprawnie przeprowadzić tą akcje. Zależy mi też by nikt przy tym nie ucierpiał, ale zdaję sobie sprawę z kim przyjdzie nam się zmierzyć więc. . .poślemy trzy oddziały. – powiedziała blondynka i spojrzała na swoich słuchaczy, którzy czekali na dalsze polecenia.

- Pierwsza grupa będzie grupą, która przeczesze teren z wszelkich pułapek i oczyści drogę. Poprowadzę nią . . . razem ze mną pójdzie jeden z dowódców oddziałów ANBU oraz kilku wybranych przeze mnie ninja, druga grupa zostanie poprowadzona przez Naruto. Będziecie musieli mu zaufać i wykonywać polecenia, ale też liczyć na samych siebie. To właśnie te osoby pójdą po Gaarę i stoczą bój z Orochimaru. Przemyślałam sprawę i musi iść tam jeden z Tropicieli ! Świetnie radzicie sobie w terenie, maskujecie się i jesteście szybcy a takie ma być odbicie moje brata. Trzecia grupa ? To grupa składająca się z dwóch głównych osób i reszty ukrytej. Dwie główne osoby to zarządca ANBU i Sakura Haruno. Ta dziewczyna jest kimś kogo chce Orochimaru więc będzie skupiała na sobie szczególną uwagę co wiąże się z tym, że możecie robić wiele podpuch i zmyłek dla niego, ale nie możecie pozwolić by ona zbliżyła się do niego. Jak wcześniej powiedziałam ? Tu liczy się czas i szybkość. Co do reszty grupy trzeciej ? Wkraczacie gdy dostaniecie pozwolenie i będziecie wiedzieli, że musicie nam pomóc. – zakończyła Temari i już miała rozdawać karty z przypisami działów, miejsc, planów gdy wyrwał się jeden z dowódców.

- A co mamy mówić ludziom ? Wioska jest bez Kazekage . . . to duże niebezpieczeństwo. . .- blondynka westchnęła ciężko i wyprostowała się.

- Lord Kazekage żyje, ma się świetnie i cały czas przebywa w rezydencji wydając polecenia. Wysyła kilka grup na kontrolę terenu i sprawdzenie bezpieczeństwa. Jasne ? – uśmiechnęła się i dalej kontynuowała rozdawanie kart i wydawanie rozkazów.

* * *

Naruto po dobrej godzinie przygotowań w pełnym umundurowaniu otworzył drzwi do sypialni ukochanej dziewczyny i spojrzał na nią rozczulony. Spała. Nareszcie spała i wydawać by się mogło, że jest spokojna. Niepewnie zbliżał się do jej ogromnego łoża i przykucnął przy nim. Sakura jak oparzona otworzyła swoje oczy i zlustrowała przyjaciela, który wpatrywał się w nią.

- Na. . .Naruto ? Boże, która godzina ? Wiecie coś ? Wiecie gdzie jest ? – zaczęła zadawać pytania i usiadła na łóżku. Blondyn skiną głową i położył jej swoje dłonie na kolanach. Młoda Haruno przełknęła ślinę i patrząc prosto w jego oczy zapytała.

- Co z nim ? Błagam odpowiedz co z nim . . .

Uzumaki zacisnął dłonie na kolanie przyjaciółki i uśmiechną się lekko odwracając wzrok.

- Żyje, ale musimy już ruszać. Jedna grupa wychodzi teraz a moja zaraz po niej . . . jakieś dwadzieścia minut. – odpowiedział spokojnie chłopak i zaczął powoli wstawać patrząc kątem oka na Sakurę, która przytknęła sobie dłoń do ust i jakby zanurzyła się we własnych myślach. Widząc jak zaczyna swoimi drobnymi palcami jeździć po jedwabnej pościeli uśmiechnął się lekko.

- Grupa ? Naruto o czym Ty mówisz ? Jaka grupa ? Przecież . . . chwila stop. Skoro Ty idziesz teraz to kiedy ja ? – powiedziała i prędko zsunęła się ze swojego łoża patrząc na przyjaciela. Przeczesała kilka razy swoje potargane włosy i wpatrywała się w niego wyczekując odpowiedzi.

- Temari dowodzi i wydaje polecenia. Ona już wyruszyła z całą eskortą a ja ruszam zaraz. Tobie mam przekazać jedynie, że o świcie masz stawić się przy bramach i wyruszasz z innymi jako ostatnia grupa. – mówił spokojnie i cały czas unikał jej spojrzeń. Wiedział doskonale jak zareaguje i nie pomylił się. Sakura zmarszczyła brwi, rozłożyła ręce a w jej zielonych tęczówkach pojawiła się złość. Powoli zaciskała pięści kręcąc głową i gdy tylko wyciągał dłoń by móc ją uspokoić cofała się.

- Czym zajmuje się moja grupa co ? Jestem przydzielona do wycieczki krajoznawczej czy coś ? No tak. Rozumiem ! Zbędny balast idzie ostatni by nie przeszkadzać w drodze. To przecież jasne. . .po co brać Sakure i się z nią męczyć jak można szybko i sprawnie załatwić sprawę. – odpowiedziała oburzona i obróciła się do blondyna plecami. Uzumaki widząc reakcję przyjaciółki zbliżył się i położył jej obie ręce na ramionach.

- Przestań tak mówić i chodź raz komuś zaufaj. Nikt tu nikogo nie ustawiał siłowo ! Temari opracowała plan i moim zdaniem ma to wszystko sens. . .i jeśli się powiedzie ? Jutro o tej porze będziesz miała Gaarę przy sobie. – starał się załagodzić sytuację, ale dziewczyna odeszła od niego i stanęła przy komodzie ocierając spływającą po policzku łzę.

- Wiesz co teraz mnie boli ? Boli mnie, że moim przyjaciele ! Najbliższe osoby i jedyne jakie mi zostały traktują mnie jak jakiś zbędny balast i osobę, która w walkach jest zupełnie zbędna. Nawet nie wierzycie w moje możliwości, ale wiesz co ? Macie rację ! Idźcie, trzymajcie się planu i róbcie co chcecie. – mówiąc to zbliżyła się do drzwi i otworzyła je.

- Sakura tu nie chodzi o to ! Jak jutro spotkasz się z dowódcą będziesz o wszystkim wiedziała i nikt tu nie jest pomijany ! Przestań stale wybuchać i się unosić. Zacznij współpracować z innymi, bo okres samodzielności i wytrwałości w działaniach masz chyba już dawno, dawno za sobą co ? – odpowiedział jej i przekroczył próg pokoju dziewczyny zostawiając ją samą. Zamykając drzwi przymykała oczy by powstrzymać napływające do oczu łzy. Gdy były już całkiem zamknięte oparła się o nie i odchyliła głowę w tył.

- Gaara . . . proszę najdroższy. Z całego serca proszę wróć tu i nie zostawiaj mnie. Nigdy już nie zostawiaj, bo szaleje. – mówiła łapiąc się za głowę i po kilku minutach bezczynnego stania przy drzwiach podbiegła do okna balkonowego i wyszła na taras. Zbliżyła się do poręczy i spojrzała na wysokiego blondyna, który szedł w stronę bram wyjściowych a zaraz przy nim podążał niższy o głowę członek ABNU. Młoda Haruno przełknęła ślinę i westchnęła jeszcze raz patrząc na przyjaciela.

- Uważaj na siebie. – szepnęła i przeniosła swoje oczy na niebo, które pogrążone było w ciemności.

 * * *

CDN . . .

87. Pierścień

* * * 

Delikatny pocałunek młodego mężczyzny przeradzał się w coraz bardziej namiętny. Pieścił jej wargi, chłodem swoich, przeczesywał jej splątane różowe włosy i jeździł jedną dłonią wzdłuż pleców młodej Haruno. Kompletnie osłupiała i nie mogła nawet go odepchnąć. Nie mogła ? Raczej nie chciała. Przecież właśnie znajdowała się w ramionach mężczyzny, którego tak mocno kochała. Nie mogła nawet wyobrazić sobie tego by teraz go odpychać, gdy na nowo zabrał ją do nieba. Swoimi drobnymi dłońmi gładziła go po twarzy a swe usta rozchylała by bez najmniejszego problemu mógł wprowadzić do nich swój język i dopieszczać podniebienie. Jak tylko to uczynił serce zaczęło bić niemożliwie szybko a ciało krzyczało o jego dotyk. Wręcz błagało by zabrał je w krainę cudownych doznań, jakich kobieta może tylko zaznać przy boku tego jedynego. Tego, o którym śniła całe wieki, tego za którym tęskni gdy tylko nie ma go przez minutę i przede wszystkim tego przy którym czuje się najbezpieczniej. Gdy powoli zaczynał zjeżdżać dłońmi do jej bioder wzdrygnęła się, ale nie protestowała tylko przymykała oczy oddając mu pocałunki. Dłonie wplątała w jego włosy i odchyliła głowę w tył, by mógł teraz dopieszczać pocałunkami jej szyję. Widząc to Gaara uśmiechnął się pod nosem i zbliżył do jej ucha.

- Powiedz, że mi wybaczasz . . . powiedz, że mnie kochasz Sakuro ! Błagam najdroższa powiedz to. . . – mówił i gdy dziewczyna poczuła jego usta na szyi a po plecach przeszły ją przyjemne dreszcze. Rozchylając lekko usta westchnęła i pogładziła dłonią, dłoń ukochanego.

- Czujesz to prawda ? Czujesz jak ogromne uczucie nas łączy prawda ? Cała drżysz gdy tylko się zbliżam a ja ? Nie mogę się powstrzymać. . . – szeptał i gdy Sakura spojrzała w jego turkusowe tęczówki rozległ się huk. Czerwonowłosy widząc strugę dymu rozłożył swoją dłoń i przysunął do siebie różowowłosą a następnie utworzył ścianę z piachu między nimi.

- Co się dzieje ? – zapytała zszokowana Haruno i zacisnęła dłoń na koszuli ukochanego, który marszczył brwi i spoglądał w utworzoną przez siebie piaskową ścianę.

- Gaara co się . . . – chciała zadać kolejne pytanie, ale nie zdążyła. Silna fala uderzyła w ich tarczę i odrzuciła daleko w tył. Sakura z impetem odbiła się od pnia jednego z drzew i padła niczym marionetka na ziemię. Gaara sprawnie uniknął uderzenia i utrzymał się na nogach, ale widząc ukochaną leżącą bezwładnie na ziemi ruszył prędko w jej stronę. Słyszał szyderczy śmiech za sobą i oglądając się przez ramię dostrzegł postać, która podpierała się na dwóch laskach. Przenosząc wzrok na różowowłosą rozszerzył źrenice gdyż ku Sakurze zmierzały po zmieni trzy węże, które wypuszczane były przez napastnika. Kazekage nie musiał już się upewniać, ani dociekać kto ich właśnie atakuje i z jaką siłą, ale też z jak ogromnym talentem i doświadczeniem przyjdzie się mu zaraz zmierzyć. W biegu rozłożył swe ręce i przy Haruno pojawiły się ziarenka pasku, które zaczęły ją osłaniać.

- Myślisz, że to mnie zatrzyma ?! – krzyknął rozbawiony Orochimaru i nie zaprzestawał ataku na dziewczynie. Gaara zacisnął mocno zęby i ręce w pięści, unosząc się na swym piachu w górę. „Wężowy Pan” zmarszczył brwi i z rozwścieczenia krzyknął na całe gardło gdy zobaczył jak przywódca Wioski Piasku niszczy jego „zabawki”, które już miały zadawać ciosy Sakurze. Na bladej twarzy napastnika pojawił się grymas i z ust wypłynęła fala przekleństw, gdy ten ujrzał ogromną ścianę piasku przed sobą, która oddzielała go od Sakury.

- Sakura . . . wstań. Proszę kochana wstań ! – mówił czerwonowłosy i poklepywał nieprzytomną dziewczynę po twarzy, ale ta nawet nie reagowała.

- Cholera. . . – sykną pod nosem Gaara gdy w piaskową ścianę zaczęły lecieć ogniste kule, które były posyłane przez Orochimaru. Kazekage spoglądał raz na barierę, którą sam wykonał a raz na twarz swej bezbronnej ukochanej. Wreszcie przycisnął do piersi jej głowę i musną wargami czoło.

- Jeśli chce Cię skrzywdzić to będzie musiał mnie zabić ! – zadeklarował młody mężczyzna i gładząc policzek dziewczyny ułożył ją pod jednym z drzew i wykonał kilka znaków dłonią, po których wokół poszkodowanej pojawiła się piaskowa bariera, która miała ją osłaniać przed atakami Orochimaru. Sam Gaara wstał i z zawziętą miną spojrzał na utworzoną przez siebie ścianę ochronną a następnie obrócił się i zerkną jak jego przeciwnik rozwala utworzoną wcześniej barierę.

- Nie sądziłem, że będziesz stawiał aż taki opór. . .Lordzie Kazekage ! – wrzasną rozbawiony Orochimaru i zmierzył wzrokiem czerwonowłosego, który stał opanowany i słuchał go.

- Na walkę z Tobą nie byłem przygotowany i nawet nie zamierzam jej podejmować, ale jest jeden warunek ! Widzisz ? Masz za sobą coś co jest mi potrzebne i uważam, że jeśli ustąpisz i oddasz mi to po co tu przyszedłem bez walki to nikt na tym nie ucierpi i nie dowie się o naszej małej umowie, ale ? Jeśli masz zamiar stawiać opory to chyba będziemy musieli się zmierzyć. A wynik tej walki dla mnie już jest przesądzony ! – zwrócił się do niego z dumą w głosie Orochimaru i widząc jak czerwonowłosy uśmiecha się do niego i idzie w jego stronę wyciągną ku niemu dłoń. Czekał, aż Gaara uściśnie jego rękę i będzie mógł odejść z Sakura bez podejmowania jakiejś walki.

- Widzę, że jesteś rozsądnym przywódcą. Takich ludzi cenie wiesz ? – powiedział mężczyzna o bladej twarzy i w tym samym momencie poczuł ogromny ból w brzuchu i nie mógł nabrać powietrza, a sam Gaara uśmiechał się szyderczo pod nosem.

- Prędzej tu zginę niż Ci ją oddam. – sykną Kazekage i zaciskał coraz mocniej swoją pięść a piach zaczynał otaczać brzuch i szyję przeciwnika. Rozwścieczony, zdezorientowany i urażony Orochimaru wymachiwał dłońmi i próbował zerwać piaskowe „liny”, które coraz bardziej się zaciskały, ale na nic się to zdało. Długi jęzor Orochmaru wysunął się, a źrenice powiększyły. Czerwonowłosy przyglądał się uważnie temu co robi jego wróg i prędko odskoczył w górę gdy zobaczył jak język potwora wydłuża się i jest kierowany prosto na niego. Piaskowe plącza, które powstrzymywały mężczyznę o bladej twarzy przed atakiem zostały zerwane i umożliwiły mu swobodne ataki. Gaara przeklną pod nosem a jego piach podążał za nim i wreszcie utworzył się piaskowy dywan, na którym czerwonowłosy mógł stać. Nie czekał już na taki przeciwnika i unosząc dłoń ku górze posłał w stronę Orochimaru piaskowe ostrza. Jednak napastnik wydłużył swoją sylwetkę i wymijał je zmierzając w stronę Kazekage.

- Pieprzony gówniarz. – warkną pod nosem Orochimaru i gdy zbliżył się go Gaary jego atak został zatrzymany przez piaskową ścianę. Rozwścieczony wygnaniec Wioski Liścia ryknął na całe gardło i wrócił do normalnej formy po czym rozejrzał się.

- Jest. . . – mrukną i przeczesał dłonią swoje włosy a następnie wykonał kilka kroków ku bezwładnie leżącej Sakurze, która chroniona była przez piaskową tarczę. Orochimaru szedł w jej stronę uśmiechając się szyderczo, i aż klasną w dłonie gdy zobaczył jak dziewczyna zaczyna się budzić. Przyglądał się jak podpiera się na dłoniach, rozgląda i łapie za głowę.

- Sakura ! – do uszu dopiero co wybudzonej dziewczyny dobiegł krzyk i gdy uniosła wzrok dostrzegła ukochanego, który na swoim piasku zbliża się do niej. Uśmiechnęła się lekko, ale jak tylko spojrzała przed siebie z przerażeniem zaczynała cofać się w tył. Przesuwała się jak najszybciej po ziemi i gdy natrafiła na ogromy kamień przywarła do niego i wpatrywała się prosto w bezlitosne oczy Orochimaru, który oblizując się po twarzy językiem zbliżał się do niej. Serce waliło jej jak młot, ciało odmawiało posłuszeństwa i była już przygotowana na to co ją czeka. Wiedziała do czego zaraz dojdzie więc jedyne co zrobiła to przymknęła powieki i czekała na dalszy przebieg zdarzeń.

- Sakura ! – kolejny krzyk i ciemność. Zielone oczy dziewczyny zostały zamknięte i była pewna, że właśnie ktoś zadał jej cios i to koniec. Już unosi się i zaraz pojawi się ten ogromy ból, ale ból o dziwo się nie pojawiał. Nie było nic tylko dziwna pustka i chłód przechodzący przez ciało.

- Gaara ? Gaara jesteś tu ? – mówiła czując czyjś chłody dotyk na swoich ramionach, ale nie odpowiadał. Nikt jej nic nie mówił. Była tylko cisza i ona. Otwierając swoje oczy nie dostrzegała nic. Widziała tylko ciemność i czuła czyjąś obecność. Dłońmi szukała twarzy osobnika znajdującego się przed nią, ale nie mogła na nią natrafić.

- Gaara błagam powiedz, że jesteś przy mnie ? Powiedz mi, że jesteś tu ze mną ! – mówiła łamiącym się głosem i wreszcie natrafiła na czyjąś twarz. Opuszkami palców zaczynała ją gładzić i dopieszczać swoim dotykiem. Zamilkła w jednej chwili i jedyne co robiła to otulała dłońmi twarzy osoby, która była przy niej. Cała zadrżała gdy na swoich palcach poczuła krople, które spływały z oczu „towarzysza”. Zaczynała je powoli ocierać a przez mrok w jakim się znaleźli zaczynały przemykać promyki światła.

- Gdzie jest Gaara ? – szepnęła i pogładziła swego wybawcę po twarzy, ale ten jedyne co uczynił to zbliżył swe usta do jej czoła i przywarł nimi do niego. Przez ciało dziewczyny przeszedł chłód, ale nie protestowała. Odnosiła wrażenie, że ten kto właśnie jest przy niej nie chce jej skrzywdzić i jedyne czego pragnie to ciepła drugiej osoby. Gdy wyciągnęła dłoń by kolejny raz przywrzeć nią do chłodnych policzków osoba zniknęła. Zostawiła ją samą pośrodku pięknego Wiśniowego Lasu i rozpłynęła się. Młoda Haruno przytknęła dłoń do ucałowanego czoła i przymknęła oczy, ale otworzyła je prędko i wstała jak oparzona. Rozglądała się i nie dostrzegała już Orochimaru, ale co gorsza ? Nie było też Gaary. Serce podchodziło jej do gardła, ale nie pozwalała złym myślom dotrzeć do niej. Obrała się wokół własnej osi i wreszcie dostrzegła coś do czego zaczęła biec prędko. Pod jedym z pięknych Wiśniowych drzew leżał mieniący się w promieniach Słońca pierścień.

- G…Gaa…Gaara. . . – wydukała patrząc na błyszczący się pierścień gdzie znajdował się herb Wioski Piasku. Różowowłosa przyklęknęła przy znalezisku i ujęła je w dłonie. Zaciskając obrączkę w pięści przytknęła ją do piersi i rozglądała się. Rozglądała się we wszystkie strony, ale nie było nikogo już. Była sama. Zupełnie sama. Wreszcie wstała i zaczęła biegać po miejscu gdzie kilka minut temu toczyła się walka, gdzie był Orochimaru i zmierzał w jej stronę. A później ? Sama nie wiedziała co stało się później, nie wiedziała kto był przy niej i kto jej pomógł.

- Gaara gdzie jesteś ? – powiedziała głośniej i czuła jak łzy zaczynają napływać jej do oczu. Domyślała się co przed chwilą się stało i jedyne co zrobiła to padła na kolana i rozpłakała się patrząc w niebo.

- Gaara ! – krzyczała na całe gardło kilkanaście razy, aż wreszcie ułożyła się na trawie i skuliła płacząc, i zaciskając w dłoni rzecz na, która należała do jej ukochanego. Już pisała w głowie najgorsze scenariusze tego co się wydarzyło i na samą myśl o tym co Orochimaru może zrobić jej ukochanemu zanosiła się płaczem.

- Gdzie jesteś ? Gaara gdzie jesteś ? – zadawała sobie pytanie i kręciła głową z niedowierzaniem, aż wreszcie wstała i zaczęła biec.

* * *

Rozwścieczony Orochimaru wlókł przy sobie rannego i na pół przytomnego Gaarę, któremu zadał cios przeznaczony dla Sakury. Klną pod nosem na różowowłosą i tego, który użył nieznanej mu techniki do obrony. Co jakiś czas jego rozszalałe oczy spoglądały na czerwonowłosego, i aż cały gotował się od chęci zadania mu ciosu ostatecznego. Przecież miał go teraz na wyciągnięcie ręki ? Był obezwładniony, ranny i niezdolny do samodzielnego poruszania się. Jednak za każdym razem gdy już był zdecydowany rezygnował. Nabierając powietrza w płuca spojrzał w niebo i uśmiechną się szyderczo. Może jego obecny plan nie był tak doszlifowany jak wcześniejszy, ale też był dobry i wiedział, że jego „Ptaszek” sam wpadnie w sieć. Sam do niej przyleci.

- Sakura. . . – wyleciało imię ukochanej z ust Kazekage i mężczyzna o bladej twarzy rzucił ciało wymęczonego chłopaka na ziemię po czym spojrzał na niego i przykucnął zaciskając palce na jego twarzy.

- Spokojnie Lordzie Kazekage, spokojnie. Sakura przyjdzie po Ciebie. . .i to szybciej niż Ci się wydaje. – roześmiał się Orochimaru i wykonując kilka znaków dłońmi zacisną je po czym razem ze swoim zakładnikiem znikną w chmurze dymu.

* * *

- Chiyo jest słaba prawda ? Patrzę na nią i widzę, że oddycha bo oddycha. . . – westchnęła Temari przekraczając wraz z Uzumakim progi ogromnej rezydencji, która całkowicie należała do jej rodzi, ale przede wszystkim jej brata. Nim zdecydowała się na przejście przez bramy swego domu cofała się po kilkanaście razy, i za każdym razem jej oczy przysłaniał obraz dnia, w którym jej własny brat rozkazuje jej odejść i wyrzuca ją jak psa. Na samą myśl o tym zaciskało ją w żołądku i wzdychała ciężko przypominając sobie scenę gdy chce się tłumaczyć, ale do Gaary nic nie dociera i patrzy na nią ze złością. Jednak tamtego dnia w oczach swego jedynego żyjącego brata zauważyła coś czego wcześniej nie mogła się dopatrzeć. Zauważyła zawód, ból i rozgoryczenie. To uświadomiło jej, że w pewnym stopniu czuł z nią więź, że widział w niej kogoś kto należy do rodziny i uważał za siostrę.

- Jest słaba, ale przeżyła już co swoje i należy jej się jakiś odpoczynek. – odpowiedział Naruto i pogładził dziewczynę po ramieniu a następnie spojrzał na jej zamyśloną twarz i uśmiechną się lekko, po czym staną przed nią i położył obie ręce na ramieniu.

- Wiem, wiem. Przepraszam Cię, że zaczynam temat i zaczynamy podejmować dyskusję a  gdy wyrażasz swoją opinię ja odpływam myślami. Przepraszam, ale jesteśmy w moim domu. W miejscu gdzie się wychowałam i gdzie. . .gdzie wszystkiego się uczyłam. Znam tu każdy kąt i każde pomieszczenie. Patrzę tam i mam obraz gdy jako dziecko bawiłam i . . . boli mnie wiesz ? Boli mnie, że mieszka tu jedyna osoba z rodziny jaka mi została ! Bo przecież został mi tylko on ! Mój mały brat. . .mój Gaara. Nie mam ojca, matki i nie mam już Kankuro ! Został tylko Gaara i straciłam go przez . . . przez to że nie potrafił zrozumieć mojej miłości. Mojego grzechu i jednocześnie mojego zbawienia, bo tylko Sasori kochał mnie do tego stopnia, że. . . – na ten moment do ogromnej rezydencji wpadła rożowowłosa dziewczyna cała zapłakana, roztrzepana i z zaciśniętą pięścią. Naruto i Temari spojrzeli na siebie a gdy roztrzęsiona Sakura zbliżyła się do nich, padła na kolana i zanosiła się płaczem.

- Co się stało ? Sakura ! Co się stało ? – pytał zdenerwowany Naruto i podnosił ją z ziemi, ale przez łzy przyjaciółka nie potrafiła nic wypowiedzieć tylko wtuliła się w niego i zaciskała dłonie na jego koszulce.

- Sakura . . . – westchnęła Temari i przyłożyła dłoń do ramienia dziewczyny. Młoda Haruno w całym amoku odsunęła się od przyjaciela i przeczesała włosy po czym cofnęła się w tył i otuliła dłońmi.

- Gaara. . .mój ukochany ! Mój jedyny Gaara. . .mój Gaara. – mówiła kręcąc głową. Blondwłosa dziewczyna przytknęła dłoń do ust i spojrzała pytająco na przyjaciółkę a Naruto bez słowa podszedł i otulił ją ramieniem.

- Co się stało . . . powiedz nam co z Gaarą ? – powiedział spokojnym tonem głosu a młoda dziewczyna z Wioski Liścia cała zadrżała i przykładając kolejny raz znaleziony pierścień do serca zapłakała.

- Orochimaru. . .Orochimaru go zabrał. Zabrał go ze sobą ! Ten drań go zabrał i jeśli mu nie pomożemy on zginie ! On go zabije. . .Naruto ! On mi go odbierze ! Odbierze mi go. – mówiła Sakura i kręciła głową zanosząc się łzami. Temari zbliżała się powoli do niej, ale uprzedziła ją wybiegająca zza rogu Matsuri, z krzykiem na ustach.

- Zabiję ją ! Zabije słyszycie ! Zabiję tą różowowłosą zdzirę ! – wydzierała się szatynka i chciała spoliczkować Sakurę, ale Temari zatrzymała ją i potrząsnęła ostro.

- Jakim prawem ?! Jakim prawem krzyczysz w domu, w którym jesteś na poziome zwykłego sługusa ! Jakim prawem podnosisz głos na kogoś kto jest gościem samego Kazekage ? – podniosła głos siostra Gaary i pchnęła szatynkę w tył a ta zmierzyła ją tylko zaszklonymi oczyma.

- A Ty ? Jakim prawem Ty tu zabierasz głos skoro Gaara Cię wygnał ?! Jesteś wyrzutkiem z Wioski i co gorsza ? Jedna dziwką Sasoriego a druga Itachiego i połowy Wioski Liścia ! – natychmiastowo Matsuri wiedziała co odpowiedzieć, ale tym razem nie uszło jej to na sucho. Słysząc obelgi z jej strony młoda Haruno odeszła od Naruto i zbliżając się do rywalki spoliczkowała ją to z jednej, to z drugiej strony.

- Wynoś się. – powiedziała z opanowaniem zapłakana Sakura a widząc, że Matsuri chce stawiać jakieś opory Temari zacisnęła dłoń na jej ramieniu i poprowadziła w stronę drzwi wyjściowych, za które niewysoka dziewczyna została wypchnięta.

- Co z moim bratem ? – zapytała jak gdyby nigdy nic wysoka blondynka i zupełnie nie zwracała uwagi na krzyki i walenie w drzwi Matsuri. Sakura spojrzała na przyjaciółkę i zbliżyła się do niej po czym objęła ją i zapłakała.

- Przepraszam Temari. On znowu poświęca się dla mnie. On znowu naraża swoje życie dla mnie. . .on. . .ja nie wiem ! Nie wiem co może się stać, ale muszę tam iść. Muszę iść do Orochimaru i odebrać mu go. Muszę iść po Gaarę. – powiedziała zapłakana Sakura i pędem ruszyła do drzwi, ale Naruto zbliżył się do niej i zatrzymał ją przy nich. Różowowłosa w objęciach przyjaciela osuwała się na ziemię i szlochała. Ogromny ból i wyrzuty sumienia przeszły jej ciało. Nie mogła sobie darować tego, że kolejny raz stała się ofiarą, którą ktoś musiał ratować, że kolejny raz naraziła czyjeś życie i zniszczyła je. 

- Sakura błagam. . . – szepną Naruto, ale jedyne co zrobiła to wtuliła się w jego tors i zanosiła łzami. Temari przyglądała jej się rozczulona i przeszła kilka razy po pomieszczeniu, aż wreszcie z poważną miną spojrzała na Sakurę i zbliżając się do niej pomagała jej wstać.

- On żyje rozumiesz ? Wiem to ! Każda kość na moim ciele czuje, że mój brat wyjdzie z tego i wróci tu. Wróci ! Płacz teraz w niczym nam nie pomoże . . . musimy działać. Działać jak najszybciej i wysłać tropicieli a później najlepsze oddziały by go odnaleźć. – powiedziała stanowczo i spojrzała na Naruto, który stał przy różowowłosej i otulał ją.

- Temari nie, nie. Ludzie nie mogą tam iść i narażać siebie ! Ja powinnam. . .to ja powinnam go odnaleźć. Orochimaru chodzi o mnie ! – zaczęła roztrzęsiona dziewczyna, ale blondyn przytulił ją mocniej do siebie i pogładził po głowie.

- Słyszysz samą siebie ? Tu liczy się każda minuta a nim sama znajdziesz Gaarę. . .może dość do tragedii. Poza tym on by nie chciał abyś oddawała się w ręce tego potwora. By tego nie przeżył . . . – nakazywała siostra Kazekage i łapiąc młodą Haruno za dłoń ścisnęła ją mocniej i spojrzała na jej zapłakane oczy.

- Wróci tu . . . przysięgam Ci na wszystko, że mój brat tu wróci. A Ci ludzie, o których wspomniałaś to część jego ukochanej Wioski i to im nakazuje. Nakazuje im iść i walczyć o swojego przywódcę. – uśmiechnęła się lekko Temari a Sakura wysunęła swą dłoń i odchodząc od Naruto otulała się dłońmi.

- Umrę. Temari przysięgam na wszystko, że jeśli go nie zobaczę. Jeśli go nie dotknę to umrę ! Całą sobą czuję tą miłość. Rozumiesz ? Kocham go tak bardzo, że jeśli go utracę ja umrę. Gaara jest moim wszystkim ! Moim całym życiem i nie ważne. Już nic jest nie ważne tylko niech on tu wróci. Niech wróci do mnie. . .błagam. – mówiła donośnym głosem Sakura i stojąc przy ogromnym oknie wpatrywała się jak Słońce powoli zaczyna zachodzić. 

* * *

CDN . . . 

Przepraszam za błędy, powtórzenia, interpunkcje, przekręcone nazwy i szczególnie za moją NIEOBECNOŚĆ. 

86. Drzewa Wiśni

* * *

- Co Ty tu robisz ? – ostry ton głosu został zwrócony do blondwłosej dziewczyny, która pokręciła tylko zrezygnowana głową i wyminęła brata przekraczając progi sali szpitalnej gdzie leżała siwowłosa staruszka. Gdy Temari zamknęła za sobą drzwi kobieta podniosła swoje przemęczone powieki i spojrzała na nią poszerzając źrenice. Siostra Kazekage zbliżała się powoli do łoża kobiety i gdy wreszcie do niego dotarła uśmiechnęła się lekko i zasiadła na krześle przy niej.

- Nie sądziłam, że się zjawisz . . . – westchnęła słabo Chiyo a Temari spojrzała zmieszana w bok i zgarnęła kilka kosmyków włosów za ucho. Przez całą drogę do Wioski Piasku wiedziała o czym staruszka chce z nią porozmawiać, a właściwie o kim. Jak tylko dotarł telegram z wezwaniem i gorącą prośbą o prędkie pojawienie się czuła, w każdej części swojego ciała, że rozmowa będzie o wnuku kobiety. Tym samym, który rozbudził w niej miłość i tym samym który dobrowolnie posiadł jej ciało, serce, duszę i wkradł się w myśli. Niespokojnie zaciskała swoje dłonie na materiale zwiewnej spódnicy i przygryzała dolną wargę. Minęło tak dużo czasu od ich ostatniego spotkania, tyle się zmieniło. Przede wszystkim to ona się zmieniła. Już nie była tą Temari, która zafascynowana wielką i romantyczną miłością poświęciła się dla ukochanego. Była silną, mądrą, waleczną kobietą, która przez te kilka miesięcy mogła zastanowić się nad samą sobą i swoim życiem a przede wszystkim mogła odkryć w prawdziwą siebie. Nie poświęcała już dni i nocy nad myśleniem o pojawieniu się kochanka, który będzie dopieszczał jej ciało i wyznawał miłość. Jej noce w Liściu wyglądały zupełnie inaczej niż tu. Były spokojne, ciche i pełne radości. Radości jaką w jej życie wprowadził Naruto Uzumaki, mężczyzna dzięki któremu mogła spojrzeć na świat inaczej.

- Wiesz po co Cię tu wezwałam prawda ? Jesteś bystra i . . . rozumiesz bardzo dużo. – uśmiechnęła się Chiyo a Temari westchnęła tylko i skinęła głową.

- Czuję, że powoli moja godzina się zbliża wiesz ? Mam wrażenie, że już tu przestaje być potrzebna i ktoś cały czas prosi mnie bym zasnęła i nigdy się nie budziła. Dlatego musiałam Cię zobaczyć. Muszę jeszcze Wam powiedzieć tak wiele moje dzieci. . . – po tych słowach staruszka zaczęła kaszleć a blondynka poderwała się z miejsca i prędko ujęła szklankę wody, którą przytknęła do ust Chiyo, a kobieta upiła łyk i ułożyła wygodnie głowę na miękkiej, białej poduszce z pierza. Siostra Gaary spojrzała niespokojnie na staruszkę a ta przymykając powieki uśmiechnęła się i uspokajała swój oddech.

- Może sprowadzę tu pielęgniarkę albo lekarza ? Chyba nie jest Pani na siłach do rozmów ? – odparła spokojnie dziewczyna i już miała wstawać z miejsca gdy została zatrzymana. Pomarszczona dłoń kobiety ostatkiem swych sił zaciskała się na jej nadgarstku i przymuszała do pozostania na miejscu. Blondynka rozejrzała się i z skrępowaną miną pozostała przy łóżku. Milczenie kobiety stawało się niezręczne. Leżała jedyni i ściskała jej dłoń, nawet nie otwierała swych oczu by na nią popatrzeć. Zniecierpliwiona Temari przełknęła ślinę i wyrwała lekko są dłoń z uścisku.

- Więc słucham. Dlaczego chciała się Szanowna ze mną widzieć ? Chociaż nie, nie. To jest zbędne pytanie. Chodzi o informacje o Sasorim prawda ? Niestety. Nie mam żadnych, nie wiem nic i nie pomogę. – powiedziała i w tym momencie powieki Chiyo podniosły się. Przekręcała powoli głowę w lewą stronę by spojrzeć na twarz dziewczyny. Gdy wreszcie jej oczy ujrzały delikatną buzię Temari westchnęła i położyła swoje ręce na brzuchu.

- Nie chcę informacji o nim. Wiem gdzie przebywa i co planuje razem z resztą tych ludzi, których uznał za rodzinę. Chodzi mi zupełnie o coś innego, a mianowicie ? Muszę Ci coś wyznać . . . bo jesteś jedyną osobą, która może trafić do niego i przekazać mu to. – uśmiechnęła się lekko kobieta.

- Jak już się spotkacie a to jest nieuniknione, bo podobnie jak Twój brat i Sakura jesteście w pewien sposób połączeni, to przekaż mu . . . przekaż mu, że całe swoje życie czekałam na niego i w głębi duszy skrywałam nadzieję, że się pojawi. Żyłam z myślą, że wróci i padnie na kolana a ja padnę przy nim i będę mogła go ucałować, uściskać i pobyć z nim. . .Pragnęłam tego wiesz ? Z całej duszy pragnęłam by mój mały Sasori znów był ze mną. – mówiła ze łzami w oczach staruszka a Temari spuściła tylko głowę i przymknęła powieki, starając się tłumić narastające w niej emocje.

- Nocami patrzyłam w okno i tak sobie myślałam . . . gdzie się podziewa, co robi i jak sobie radzi. Chciałam biec i go szukać, błagać by wrócił do domu i został przy mnie, ale za każdym razem gdy szłam już do drzwi padałam. Padałam jak dziecko przy klamce i płakałam, bo byłam świadoma tego, że mi się nie uda. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak ciężko jest żyć z czymś takim ! Z takim wstydem i jednocześnie bólem. – podnosiła ochrypły głosik Chiyo i nie odrywała oczu od siedzącej przy łóżku Temari.

- Nie mogłam się pogodzić z tym, że on zdradził nas. . .zdradził Wioskę i swoją rodzinę, a przede wszystkim mnie. A z drugiej strony ? Zaraz pojawiał się ból i był gorszy niż wstyd. Bo cierpiałam. Uwierz mi cierpiałam, że odszedł i opuścił mnie ! Początkowo byłam zdruzgotana, później gardziłam nim, ale na sam koniec ? Zawsze płakałam i to był jedyny powód, który u mnie ! U kobiety z twardym sercem wywoływał łzy. – kontynuowała, a Temari wstała z krzesła i zbliżyła się do okna. Pogładziła dłonią framugę i odwracała się w stronę leżącej staruszki.

- A co miał powiedzieć on ? Całe swoje życie żył w kłamstwie. Dorastał z nadzieją, że jego rodzice wrócą i będzie mógł skryć się w ramionach matki, będzie mógł biec do ojca i pokazać mu czego już się nauczył. On liczył na to ! Marzył o tym i w jednej chwili to runęło. . . – powiedziała Temari i Chiyo rozchylała już usta, ale dziewczyna nie pozwoliła jej tym razem zabrać głosu.

- Poznałam go. Poznałam go lepiej niż wszyscy i poznając jego wnętrze czułam ból. Czułam na sobie jego złość i ten ból jaki zadała mu Pani ! Jedyna osoba z jego rodziny, jedyna żyjąca ostoja wpajała mu tak podłe kłamstwo. On odszedł, bo poczuł się zagubiony, oszukany i przeżył coś strasznego. Żył ze świadomością, że rodzice są na misji a później ? Później musiał przeżyć ich śmierć. Musiał radzić sobie z tym, że nie będzie mógł ich poznać i co gorsza ? Nawet nie mógł ich pochować. – po twarzy dziewczyny spłynęło kilka łez, ale prędko je otarła.

- On cierpiał do tego stopnia, że dołączył do morderców ! Sasori tam chciał wyzbyć się tego cierpienia, tego bólu i tego żalu do swojej ukochanej babci. – kończąc otuliła się swoimi dłońmi i spoglądała roztrzęsiona na Chiyo.

- Wiem. Ja doskonale o tym wiem i chcę by wiedział, że bardzo go przepraszam i błagam by mi wybaczył. Błagam by pomyślał o mnie i wybaczył to co mu wyrządziłam, bo to ja zniszczyłam mojego wnusia. Jestem jedyną, która zawiniła ! – zaszlochała Chiyo patrząc w sufit.

- Opowiadał mi nie raz o Pani. Opowiadał o chwilach gdy był szczęśliwy tu w Wiosce i jak bardzo chciał zostać. Mówił o swym odejściu i widziałam, że cierpi na nowo na samą myśl o tym podłym dniu, który przekreślił go w Wiosce Piasku. Często gdy zasypiałam w jego ramionach tam mocno przyciskał mnie do siebie i muskał wargami mojego czoła, a później mówił, że tak samo usypiała go jego babcia. Miałam wrażenie, że tęskni za tymi chwilami i chce wrócić do . . . do domu ! Do Pani ! I chce być szczęśliwy . . . – Temari zbliżyła się do łóżka staruszki i ścisnęła jej drżącą dłoń.

- Sasori . . . to mężczyzna, który nauczył mnie miłości. Nauczył mnie postrzegania świata nie poprzez pryzmat władzy, walk, misji, siły, ale natury, uczuć i piękna. Przede mną otwierał się wrażliwy, zagubiony i bezbronny chłopiec, który musiał zbyt szybko dorastać i za to tak bardzo go pokochałam. Pokochałam do tego stopnia, że naraziłam się i zostałam wygnana z Wioski, ale nie żałuję. Mimo wszystko nie żałuję ani jednej chwili przy nim ! Nie żałuję, bo Sasori był moim najsłodszym grzechem ! Był mi zakazany a jednocześnie pisany i wiem, że nigdy nie będę mogła kogoś pokochać tak bardzo jak jego i nigdy nikt nie pokocha mnie równie mocno. Może nie będziemy ze sobą, może to jest nam zabronione, ale połączyliśmy się w każdym możliwym znaczeniu tego słowa i nasza miłość będzie trwała. . . – mówiła poruszona Temari i gładziła dłoń kobiety.

- Wyobraża sobie Pani jak mocno musiał mnie kochać, że jestem tego pewna ? Jestem pewna, że w jego życiu żadna kobieta nie zdobędzie jego serca, bo ono należy do mnie i on może być pewny tego samego. Pisane nam było się poznać, zakochać i przeżyć tą miłość, ale powoli godzę się z faktem, że nie jest pisane byśmy byli razem. Musieliśmy stanąć na swoich drogach by . . . by poznać życie i by złamać wszelkie zasady, bo w naszym przypadku nie było takiej której byśmy nie naruszyli ! Pokochaliśmy się wbrew całemu światu i dojrzeliśmy dzięki temu. – zakończyła dziewczyna i otarła łzę z policzka.

- Dziękuję Ci Temari, dziękuję. Z całego serca dziękuję, że byłaś tą jedyną w jego życiu. Teraz wiem, że był szczęśliwy. Wiem, że zaznał miłości czystej i pięknej. To mnie podbudowuje, ale . . . nie mów, że nie będziecie razem. Nie mów tak, bo jeśli los postawił Was sobie na drodze to znaczy, że Wasza historia musiała mieć początek i będzie musiała mieć koniec. . .a mam wrażenie, że jest dopiero na połowie. – uśmiechnęła się zapłakana kobieta a Temari pochyliła się nad jej łożem i przyłożyła głowę do jej piersi.

- On nikogo nie kochał taką siłą jaką pokochał Ciebie. Nikogo. . . – dodała Chiyo i obie uśmiechnęły się przez łzy.

* * *

Sakura siedziała na ławce i swymi drobnymi, drżącymi dłońmi gładziła twarz przyjaciela. Starała się zatrzymać kryształowe krople, które ciekły po jej twarzy, ale nie mogła. Nie potrafiła zatrzymać tego wzruszenia jakie wywołało jego pojawienie się. Był i siedział przy niej, mówił do niej, obejmował ją. Serce, aż rosło jej w siłę gdy mogła spojrzeć w błękit jego oczu, za którym tak bardzo tęskniła.

- Boże mam wrażenie, że minęły wieki od naszego ostatniego spotkania. Naruto. . .tak bardzo przepraszam. Przepraszam, że znów Cię zostawiłam i ruszyłam jak szalona bez słowa wyjaśnienia. – starała się mówić spokojnie, ale za każdym słowem zatrzymywała się i ocierała z policzków łzy. Blondyn uśmiechną się i przytulił ją do siebie, gładząc po włosach.

- Już dobrze. Już wszystko jest dobrze. . .tylko błagam przestań się mazać, bo dobrze wiesz jak tego nie znoszę. – zaśmiał się i otarł kilka łez z jej policzków. Młoda Haruno skinęła tylko niepewnie głową i wtuliła się w przyjaciela. Swoje dłonie wplatała w jego rozczochrane włosy i przymykała powieki nabierając powietrza w płuca, które powoli wypuszczała. Przy Naruto nawet ono wydawało się jakieś inne, jakieś lepsze. Czując, że ma go blisko czuła ogromną ulgę i spokój. Wszystko co zaprzątało jej głowę kilka godzin temu nagle było za mgłą. Gdy mogła przy nim być, gdy mogła się do niego przytulić już nic a nic nie było ważne, bo przecież miała to co jej było do życia potrzebne. Miała najważniejszą osobę w swoim życiu. Swojego przyjaciela i powiernika, kogoś kto był przy niej przez cały czas, kochał ją, wspierał i ocierał łzy tak jak teraz. Lecz czy aby na pewna ? Czy aby na pewno teraz był tym najważniejszym ?

- Gaara . . . – rozległ się głos i Sakura oderwała się od Naruto spoglądając w bok. Zmrużyła oczy i spojrzała w ziemię przez co dostrzegła tylko buty, ale gdy podnosiła głowę jej oczom ukazał się czerwonowłosy, który patrzył na nią. Blondyn poderwał się z miejsca i wyciągnął dłoń ku Kazekage a ten nie zareagował tylko wpatrywał się w ukochaną. Widząc ją w objęciach Uzumakiego poczuł jak przez jego ciało przepływa fala złości.

- Nie masz zamiaru przywitać się ze starymi znajomymi ? – zapytał Naruto i w tym momencie turkusowe tęczówki zwrócone zostały na niebieskookiego blondyna, któremu uśmiech nie znikał z twarzy. Czerwonowłosy podał mu dłoń a Sakura korzystając z okazji wstała i wyminęła dwójkę młodych mężczyzn.

- Hej Sakura ! Gdzie Ty teraz idziesz ? – zawołał Naruto, ale dziewczyna nawet nie obejrzała się tylko szła przed siebie.

- Co ją ugryzło ? – zapytał po chwili Gaarę i zaśmiał się zakładając ręce za głowę, po czym dodał.

- Czyżby jakaś kłótnia zakochanych ? Z tego co słyszałem dobrze Wam się układało. . . – Gaara zmierzył go wzrokiem i spojrzał na odchodzącą dziewczynę przypominając sobie słowa Chiyo. Uzumaki uśmiechną się widząc jak czerwonowłosy patrzy na jego przyjaciółkę i poklepał go po ramieniu.

- Liczę, że chociaż Ty jej nie skrzywdziłeś. . .bo oboje wiemy chyba, że już dość cierpienia a przed wizytą tu miała go wystarczająco. – słysząc to Gaara przeniósł swoje oczy na blondyna i zmarszczył brwi. Zaczynał analizować w głowie słowa starszej Chiyo po czym spoważniał i zerkną na Uzumakiego.

- Powiedz mi. . .co wydarzyło się między nią a Itachim ? – zapytał a Naruto rozszerzył swoje oczy i pokręcił głową z niedowierzaniem.

- Więc nie wyznała Ci czego dopuścił się ten drań ?! Nie powiedziała Ci jak wielki ból jej zadał ? Jak bardzo upokorzył i zranił ciało jak i duszę ?! Przysięgam, że jak go spotkam. . .jak tylko trafi w moje ręce to wypruje mu flaki za nią ! – podniósł głos Naruto i zaciskał pięści. Kazekage zaczynał oddychać coraz szybciej i zacisną swoje dłonie na ramionach Uzumakiego.

- Do cholery Naruto ! Powiedz to wreszcie ! – wrzasną Gaara a niebieskooki zmarszczył brwi i zacisną dłoń na ramieniu młodego mężczyzny.

- Itachi Uchiha. . .zgwałcił ją. Brutalnie skrzywdził i odebrał coś najcenniejszego dla kobiety. – powiedział drżącym głosem a przywódca Wioski Piasku z niedowierzaniem kręcił głową i odsunął się od blondyna patrząc w ziemię.

„  Przysięgam Ci. Przysięgam jak tu stoję ! Przysięgam Ci, że pożałujesz tych słów ! Gorzko ich pożałujesz. Uwierz, że to co dziś tu padło będzie dla Ciebie większym przekleństwem niż demon, którego nosisz. ” – rozległo się w jego głowie i pojawił się obraz ukochanej. Stała przed nim cała we łzach, szlochała i kipiała z bólu a on ? Ranił ją. Kolejny raz wypowiadał najpodlejsze słowa. . .

„ Masz rację . . . wyjdź. Nie chcę oglądać tu dziwki Itachi’ego. . .a może nie tylko jego ? Może połowa Konohy Cię posiadła a bracia Uchiha to tylko taka wisienka na torcie żeby nikogo nie minąć.” – przypominając sobie swoje słowa do oczu napłynęły łzy a sam łapał się za głowę i przechodził z miejsca w miejsce. Powietrze stawało się coraz cięższe i czuł jak ból rozchodzi się po jego czaszce.

- Gaara co jest ? – Naruto zbliżył się do niego, ale czerwonowłosy go odepchną i spojrzał na niego roztrzęsiony a zaraz po tym rzucił się w bieg. Biegł ile sił by móc ją złapać i błagać. Błagać na kolanach o wybaczenie, błagać by wybaczyła mu najpodlejszy czyn jakiego się dopuścił.

* * *

Kto może zadać tak wielki ból, że chcesz umrzeć ? Czy może zadać go ten, który morduje Twoich rodziców ? Nie. Nie ten, ponieważ TEN daje Ci tylko powody do chęci zemsty i zaczyna rozpalać w Tobie nie nienawiść. Więc może ten, który przysięga Ci miłość a później rani i opuszcza ? Nie. Nie ten, ponieważ TEN daje Ci tylko łzy, cierpienie i powody by się podnieść i uświadomić sobie, że to nie była ta wielka i nieśmiertelna miłość. Więc może ten, którego kochany całą duszą a on w nas wątpi ? Bluźni przeciw nam i obraża w najpodlejszy sposób, wbija nóż prosto w serce, przebija je a następnie wyrywa z piersi i wyrzuca. Dokładnie tak. To ten !

Czuła jak się rozpada i traci siły. Czuła, że musi coś z tym zrobić, musi zapomnieć, musi odejść i uwolnić się od tego świata. Ściągała powoli swoje buty i gdy miała bose stopy obróciła się wokół własnej osi i rzuciła je a następnie patrząc w niebo zbliżała się do przepaści, która rozchodziła się przed nią. Chciała dość tam i nie patrząc w dół zrobić krok i odlecieć. Przez chwilę chciała by powietrze otulało jej ciało, chciała opadać jak piórko i na samym końcu zobaczyć ciemność.

- Kłamałeś, kłamałeś, kłamałeś, kłamałeś. . . – powtarzała i gdy była już przy przepaści, patrzyła w błękit nieba poczuła przyjemny zapach dochodzący do jej nozdrzy. Rozejrzała się na boki, ale nie było ani kwiatów, ani drzew. Przymykała oczy zaciągając się i wreszcie spojrzała w dół, a tam ? Tam rozlegał się najpiękniejszy widok jaki jej oczy mogły dostrzec. Drzewa piękne drzewa porośnięte kwiatami Wiśni. Przytknęła dłoń do ust i zadrżała, ale nie mogła oderwać oczu od tego widoku. Kwiatów była masa i powoli zaczynały opadać, ale i tak porastały drzewa do tego stopnia, że osoba patrząca w dół mogłaby pomyśleć, że znajduje się nad przepiękną łąką, która pokryta jest biało-różową trawą.

- Kwiaty Wiśni . . . – szepnęła i padła na kolana na samą myśl co wydarzyło się pod takim samym drzewem. Otulała się dłońmi i gorzko zaszlochała patrząc w niebo. Wstawała powoli a wiatr rozwiewał jej włosy i zaczynał pieścić jej twarz. Słońce chyliło się ku zachodowi a ona ? Ona stojąc nad przepaścią zrobiła krok i czuła jak leci. Czuła jak unosi się i opada prosto do tych pięknych kwiatów. Zapach stawał się intensywniejszy a jej „lot” coraz szybszy.

- Kocham Cię Gaara . . . – szepnęła i rozłożyła ręce opadając w dół. Już była w połowie swej drogi gdy ziarenka piasku zaczęły ją otaczać. Przyjemne mrowienie pojawiło się na jej ciele a gdy otworzyła swe zielone tęczówki był już przy niej. Był i trzymał ją w swych ramionach stojąc na swym piachu, który ich otaczał.

- Chciałaś zostawić mnie tu samego ? – zapytał z oczyma pełnymi łez gdy zbliżali się do drzew Wiśni. Różowowłosa piękność nie odpowiedziała nic tylko przytknęła dłoń do jego twarzy i czekała, aż stanie na ziemi by upewnić się czy to nie jest sen.

- Wybacz mi. Wybacz mi moja najdroższa. . . – szepnął jak tylko byli już w pięknym lesie Wiśni. Nie mówiła nic tylko spoglądała na niego pustym wzrokiem i nie mogła uwierzyć, że się pojawił i kolejny raz ją złapał. Już kolejny raz lądowała w jego ramionach i przylegała do klatki piersiowej. Swoimi zielonymi tęczówkami zlustrowała jego twarz gdy stawiał ją na ziemi, ale zamknęła je jak tylko poczuła pod stopami chłód ziemi.

- Dlaczego chciałaś mi to zrobić ? Dlaczego chciałaś mnie zostawić ? – pytał przykładając dłonie do jej ramion, ale milczała. Robiąc krok w tył natrafiła na drzewo Wiśni i oparła się o nie zerkając w bok. Czerwonowłosy niepewnie zbliżył się do niej i chwycił dłoń przykładając do swojej twarzy.

- Powiedz coś, bo oszaleje . . . – szepnął i muskał wargami jej dłoń, która została mu wyrwana i dziewczyna zdzieliła go w policzek. Zdziwiony Kazekage obrócił twarz w bok i przytknął swoją dłoń do niego.

- Ty oszalejesz ? Ty oszalejesz tak ?! Jakie masz ku temu powody ? Ktoś Ci złamał serce swoim brakiem zaufania ? Ktoś obraził Cię i potraktował jak śmiecia ?! Ktoś kogo kochasz wbił Ci sztylet prosto w serce ? – podnosiła głos i próbowała powstrzymywać napływające do oczu łzy.

- Jak mogłeś ? Jak mogłeś mi to zrobić ?! Dlaczego Gaara ? – zaszlochała i obróciła się plecami do niego obejmując pień drzewa i zaciskała na nim palce.

- Wybacz mi . . . wybacz, że jestem tak głupi, tak ślepy i . . . – chciał kontynuować, ale nie potrafił się wysławiać gdy widział ją w takim stanie. Stała przytulona do drzewa i zanosiła się łzami, dygotała i przez jej ciało co jakiś czas przechodziły dreszcze.

- Sakura tak bardzo Cię kocham ! Tak niewyobrażalnie mocno Cię kocham i jestem potwornie zazdrosny ! Szaleje na samo wspomnienie Twojego widoku w ramionach Sasuke, umieram gdy tylko sobie to przypominam. Znasz mnie i wiesz jak reaguje na wszystko . . . wybucham i nie myślę o konsekwencjach a później za to płacę. – próbował się tłumaczyć, ale gdy nie odpowiadała nic odwrócił się plecami i zrobił kilka kroków przed siebie a po policzku spływała mu łza. Nie płakał od tak dawna, od dawien dawna nie pamiętał jak wygląda to zjawisko i wreszcie się pojawiło. Wreszcie zostało wywołane i nie mógł go powstrzymać co dawało mu do zrozumienia jak ważna była dla niego ta drobna, piękna, dziewczyna o soczyście zielonych oczach. 

- Po tym wszystkim co się wydarzyło zabrałeś mnie do nieba wiesz ? Sprawiłeś, że przez chwilę poczułam się szczęśliwa. . . – wydukała, ale doskonale słyszał co mówiła i powoli odwracał się do niej by spojrzeć na nią. Nadal stała „przyklejona” do drzewa i roniła gorzkie łzy.

- To szczęście, które mi dawałeś wypełniało mnie i byłam go pewna. Byłam pewna, że właśnie Ty nim jesteś . . . jesteś mężczyzną, który jako jedyny może mi je dać. Wszystko w moim ciele ! Dosłownie wszystko krzyczało, że Cię kocha ! A serce ? Ono . . . ono stało się tylko Twoje. Tylko i wyłącznie Twoje od chwili gdy Cię zobaczyłam takiego bezbronnego, nieprzytomnego i potrzebującego pomocy w dniu gdy przybyłam tu na prośbę Temari. – mówiła i zaczęła się odwracać a przy tym ocierała łzy.

- Będąc z Sasuke marzyłam o Tobie ! Śniłam, że będziesz przy mnie i będę mogła słyszeć jak pięknie mówisz mi o miłości, będę czuła jak mnie przytulasz i na nowo poznam smak Twoich ust. Na nowo zetknę się z tymi lodowatymi wargami, które były wtapiane w moje i z taką czułością je pieściły ! Pamiętasz prawda ? Pamiętasz gdy pocałowałeś mnie pierwszy raz ? Gdy pierwszy raz zaznaliśmy ten cudownej bliskości . . . – wzdychała i stojąc przed nim obejmowała zapłakana swoimi dłońmi jego policzki, a czerwonowłosy poruszony jej słowami przytknął czoło do jej czoła i przymykał powieki słuchając jej melodyjnego głosu. .  .

- Sen stał się jawą i wiesz co jest najgorsze ? Gdy tak śniłam o Tobie i naszej wspólnej przyszłości to . . . to nigdy nie było w niej wczorajszego wieczoru ! Nie było tego. Nigdy nie padły te słowa z Twoich słodkich ust. . . – szeptała i ocierała się wargami o jego wargi, aż wreszcie Kazekage objął jej policzki i ucałował. 

* * *

CDN . . . 

Nudzą Was te smutne rozdziały ? Nie wiem czemu, ale mam ogromną potrzebę wprowadzenia trochę smutku w życie moich postaci. . .nie wszystkich, ALE . . . zawsze coś ! :D
Miłej nocy kochani.

85. „Słońce” Sakury

* * *

Siedziała na ogromnym łożu skulona i podtrzymywała dłońmi nogi aby nie mogły jej się „wymknąć”, a przy tym ? Czuła, że pękła. Miała wrażenie, że właśnie rozpada się na miliardy maleńkich kawałeczków, których już nic nie pozbiera. Co jakiś czas załzawione oczy spoglądały w okno, za którym tlił się mrok i błagały by tak już było zawsze. Nie chciały widzieć promieni Słońca, nie chciały nowego dnia – Ona nie chciała. Chciała zostać w swej agonii sama i chciała umrzeć. Pierwszy raz chciała odejść z tego świata, bo pierwszy raz coś zabolało ją tak bardzo, tak mocno. Zatykała uszy starając się tłumić krzyk gdy tylko rozbrzmiewały w jej głowie słowa wypowiedziane przez mężczyznę, którego tak kochała. Powiedział to ten, któremu całkowicie powierzyła swe serce, ten któremu mówiła ” Kocham Cię. ” bez zawahania, z pewnością i nic w niej nawet nie drgnęło przed wyznaniem tego.

- Nigdy mu nie wybaczę. Nigdy, nigdy. – mówiła ochrypniętym głosem i układała swoją głowę na poduszce. Przewracając się z boku na bok starała się zasnąć, ale nie mogła. Nie mogła zagłuszyć tych piekielnych głosów, które mówiły przez nią. Gdy już była pewna, że wszystko ucichło dobiegał do niej głos Chiyo, która kilka godzin przed całym tym zajściem w tak piękny sposób mówiła do niej o miłości, przeznaczeniu i tym jak bardzo kocha ją Gaara.

- Cholera. . . – powiedziała zamykając oczy i przykładając sobie dłoń do czoła. Kilkakrotnie ocierała łzy, chciała je powstrzymać, ale płynęły z jej oczu niczym deszcz. Były ulewą, której nie zatrzyma nic i mimo obelgi jaką usłyszała, bólu jaki został jej zadany pragnęła go. Pragnęła jego obecności, jego ramion, głosu i ciepła. Chciała się wtulić w jego tors, poczuć zapach i usłyszeć, że już będzie dobrze i to tylko koszmar, z którego się wybudziła i wpadła prosto w jego objęcia a unosząc głowę napotkała cudowne oczy.

- To tylko sen Sakura. Zaraz się obudzisz i wszystko będzie dobrze. . . – wydukała i przymykała powieki, aż wreszcie opadnięta z sił, z rozmazanym makijażem, rozczochranymi włosami oddała się w objęcia Morfeusza.

* * *

Czerwonowłosy witał świt siedząc w swoim fotelu i ciężko dysząc. Całą noc zmagał się z potwornymi myślami, bolesnym widokiem zapłakanej Sakury i jeszcze bardziej bolesną informacją jaka padła z ust Matsuri. Tak ciężko było mu się pogodzić z myślą, że pozwoliła się komuś tknąć przed nim, że nie był pierwszym i ostatnim. Rozgoryczony powstrzymywał łzy, które napływały mu do oczu i zaciskał dłonie na fotelu by tylko nie spłynęły, by nie okazać słabości. Obok niego leżały dwie butelki trunków, które spożywał przez całą noc i to w nich topił swe smutki i żale, im zwierzał się ze swej niemożliwe wielkiej miłości do tak bezwstydnej kobiety jaką była Sakura Haruno. Miał już wstawać gdy rozległo się pukanie do drzwi. Pospiesznie zarzucił na siebie czarną koszulę, która leżała przy łóżku i zapinając zezwolił na wejście do sypialni. Próg przekroczył jeden ze strażników i pokłonił się przed swym Kazekage.

- Czcigodny . . . przynoszę wieści od starszyzny. – powiedział oficjalnym tonem a Gaara machną dłonią czekając na przekaz.

- Starsza Chiyo, która jak wiemy jest szanowaną osobą w tej Wiosce dziś wieczorem zaczęła słabnąć. Była nieprzytomna gdy trafiła do szpitala, ale rankiem odzyskała przytomność i całkiem świadoma prosiła by panienka Haruno do niej dotarła . . . – przekazał mu mężczyzna a czerwonowłosy tylko skiną głową i odwrócił się tyłem do wysłańca, który nim wyszedł odchrząkną i powiedział.

- Prosiła aby wielmożny również przyszedł z dziewczyną. – Gaara westchną ciężko i wyprosił strażnika, który cicho zamkną za sobą drzwi. Przywódca Wioski Piasku „przespacerował się” kilka razy po sypialni i spoglądając w lustro co jakiś czas zbliżył się do niego i przekręcał głowa to w jedną stronę, to w drugą. Nim znalazł się w łazience by wziąć prysznic dla odświeżenia stał wpatrując się w swoje odbicie dobre dwadzieścia minut. Nie czuł jakiejś szczególnej potrzeby udania się do staruszki, która całe życie go irytowała i była dla niego kimś w rodzaju wroga. Jednak ? Zdawał sobie sprawę ile zawdzięcza jej Wioska, jak ludzie ją szanują i jak on sam respektuje jej osobę. Chłodne krople spłynęły po jego ciele, oczyszczając z całego brudu i kojąc żar jaki przepływał przez jego ciało z powodu nieugaszonych emocji. Po prędkim otrzeźwieniu zarzucił na siebie spodnie, koszulę i przeczesał włosy ręką jak to miał w zwyczaju. Już kierował się do schodów gdy przypomniało mu się, że jest jeszcze osoba z którą starsza  Chiyo pragnie się zobaczyć. Wahał się przed zapukaniem do sypialni dziewczyny, ale zrobił to. Raz ? Nie usłyszał odpowiedzi. Drugi ? Również nic. Wreszcie zaczął walić w drzwi jak oszalały i gdy miał już podnieść głos, dębowe wrota uchyliły się i stanęła w nich różowowłosa dziewczyna. Spoglądała pusto w jego koszulę i milczała czekając, aż spadnie na nią kolejna fala wyzwisk.

- Musisz iść ze mną do szpitala. . . – odezwał się mierząc ją wzrokiem. Poczuł ogromne ukłucie w sercu gdy dostrzegł jak podpuchnięte od płaczu miała oczy i jak zaciskała wargi. Przez moment był pewny, że nawet nie oddycha, ale wychwycił to jak unosi się jej klatka piersiowa.

- Raczej niczego nie muszę. – odparła drżącym głosem i chciała go wyminąć, ale zastawił jej drogę przykładając swoje ręce do jej wąskich ramion. Spojrzała na niego z przerażeniem w oczach i odskoczyła w tył otulając się dłońmi. Nareszcie ich spojrzenia spotkały się i w zielonych tęczówkach dziewczyny pojawiły się łzy, ale prędko odwróciła się tyłem do Gaary, który nadal trzymał wysunięte dłonie, które wcześnie dotknęły jej ciała. Przesunął po nich wzrokiem i szybko się otrząsną zmieniając swe spojrzenie w chłodne i obojętne.

- Słuchaj nie jestem też w niebie, że jestem tam wezwany z Tobą, ale powinnaś się zainteresować. Chodzi tu o starszą Chiyo i z tego co mówił mi posłaniec nie czuje się ona najlepiej i chce się z Tobą koniecznie spotkać. – powiedział chłodno i automatycznie młoda Haruno odwróciła się do niego i zbliżyła o kilka kroków.

- Co ? Co jej jest ? Jak bardzo z nią źle ? Boże . . . musimy się pospieszyć. Ona mnie potrzebuje. – mówiła szybko i tym razem nie udało mu się jej zatrzymać nawet na chwilę. Przepchnęła go i biegiem ruszyła po schodach. Nieprzyjemne uczucie zrodziło się w żołądku i wiedziała, że musi być przy kobiecie jak najszybciej. Musi ją zobaczyć, ukoić ból i dowiedzieć się co z nią nie tak. Z zapartym tchem biegła w stronę szpitala i gdy już widziała znak budynku została przez kogoś zatrzymana i pociągnięta w tył.

- Nie rozumiesz słowa razem ? Mamy pojawić się razem . . . – burkną Kazekage i zacisnął swoją dłoń na nadgarstku dziewczyny, ale ta wyszarpnęła się i pokręciła tylko głową. Znów taki był. Taki jak na samym początku gdy go poznała. Nie okazywał czułości, podle się do niej zwracał i traktował ją jak niewolnika. Przygryzła dolną wargę i otarła prędko łzę, która spłynęła po jej policzku.

- Musisz taki być ? Nawet w takiej chwili musisz wyżywać się na mnie ? Nie możesz na ułamek sekundy zapomnieć o tym potwornym kłamstwie, którego dowiedziałeś się od swoich najlepszych informatorów ? Nie możesz ? Nawet w takim momencie ? Błagam Cię teraz . . . zostaw mnie i pozwól mi jak najszybciej się przy niej znaleźć. Potrzebuje mnie. Znasz takie pojęcie ? Bo jeśli tak to chyba oboje wiemy, że ja już nigdy do niczego nie będę Ci potrzebna. – odezwała się i w tym momencie zabrał swoje ręce i spoglądał tylko jak dalej biegnie ile sił w nogach w stronę szpitala.

” Nie będę Ci potrzebna ” – rozległ się kolejny raz jej głos w głowie i czerwonowłosy zaciskał pięści powoli podążając za nią. Odtrącał od siebie wszelkie chęci wsparcia jej, bo przecież nie mógł ulec komuś kto zrobił z niego takiego idiotę i uraził jego dumę. Sakura zagrała na jego uczuciach i tym jak otworzył się przed nią, jak pokazał że jednak ma serce i ono bije w jego piersi tylko w jeden rytm.

Dziewczyna wpadła do szpitala i zbliżając się do pielęgniarki zaczęła wypytywać o swą nauczycielkę. Nim uzyskała jakieś informacje to dotarł do niej Kazekage z poważną miną. Jego przybycie sprawiło, że została całkiem zignorowana i wszystko co było mówione na temat staruszki zostało przekazane Gaarze. Udało jej się jedynie wychwycić gdzie znajduje się kobieta więc ruszyła w stronę sali, obracając się co jakiś czas i spoglądając na Gaarę, który szedł spokojnie i nawet nie drgnął przez chwilę. Przed wejściem do sali dziewczyna o różowych włosach przyłożyła swą dłoń do drzwi i otarła łzy z policzków. Przyklejając sobie sztuczny uśmiech na twarz nacisnęła na klamkę i razem z czerwonowłosym przekroczyła progi niewielkiej salki, w której leżała Chiyo. Widząc staruszkę, która na ich widok uśmiechnęła się młoda Haruno podbiegła do łóżka i pochwyciła jej pomarszczoną dłoń.

- Czekałam. . . – rozległ się słaby głos kobiety, która próbowała unieść dłoń by pogładzić swoją protegowaną, ale miała za mało sił i skrzywiła się tylko. Sakura pogładziła Chiyo po policzku i delikatnie uśmiechnęła się.

- Co się stało ? Jeszcze wczoraj . . . byłaś tak pełna sił babciu. Rozmawiałaś ze mną i . . . i było dobrze. – odezwała się łamiącym się głosem Sakura i zaczęła poprawiać kobiecie poduszkę. Gaara niepewnie zbliżył się do łóżka i spojrzał na staruszkę, która nie odrywała od niego oczu.

- Czas Sakuro. Goni mnie czas i przed nim nie potrafię uciec. – westchnęła i zaśmiała się pod nosem mierząc wzrokiem swoich gości. Haruno odsunęła się od niej i odwróciła plecami po czym zbliżyła się do karty z wynikami badań i zaczęła ją analizować. Nie dopatrzyła się niczego co mogło ją niepokoić, ale wiedziała do czego zmierza staruszka mówiąc o czasie. Odkładając kartę na półkę przy łóżku usiadła krześle i po policzku pociekła jej łza.

- Niczego się nie dopatrzysz kochana. . .choruje na chorobę, która dopada wszystkich. To czas i nie ma na to lekarstwa. – powiedziała spokojnie kobieta i uśmiechnęła się do dziewczyny, która westchnęła i powstrzymywała się od łez. Kręciła głową widząc wzruszenie u swej uczennicy i przeniosła wzrok na czerwonowłosego.

- Ciebie przede wszystkim chciałam zobaczyć. . .i przeprosić. Wiem jak bardzo cierpiałeś i co przeszedłeś, ale to było konieczne i gdy byłam przy Twoich narodzinach wiedziałam ! Czułam, że na świat przychodzi wyjątkowy człowiek i przede wszystkim dobry. Jesteś zagubiony, ale dobry i to dobro wyciągnęła z Ciebie ta ogromna miłość. Miłość do Sakury. Mojej małej Sakury Haruno . . . – zwróciła się do niego Chiyo a gdy para słuchała jej słów różowowłosa zaciskała dłonie na materiale swej spódnicy i zaciskała wargi cicho płacząc.

- Cieszysz się prawda ? Cieszysz się, że ją odnalazłeś i ona też się cieszy. Uratowałeś ją wiesz ? Uratowałeś w momencie gdy tak podle doświadczyło ją życie i gdy ludzie tak mocno ją skrzywdzili, ale Sakura . . . nie martw się on zapłaci za tą krzywdę. Itachi Uchiha zapłaci za to co Ci zrobił i . . . – w tym momencie Chiyo zamilkła, bo Gaara zbliżył się do łóżka i zacisną ręce na metalowej rurce rozszerzając swoje źrenice.

- To znaczy co ? Nie rozumiem niczego . . . czym skrzywdził Sakurę Itachi ? Zabawił się i zostawił ? Chyba wiedziała na co się pisze. – powiedział patrząc na dziewczynę, która pokręciła głową i przytykając dłoń do ust wybiegła z sali. Siwowłosa spojrzała na Kazekage i rozszerzyła źrenice z niedowierzania.

- Nie powiedziała Ci. . .nie znasz prawdy ? Nie wiesz co się wydarzyło i co jest jej koszmarem, z którego ją uratowałeś. – ochrypły głos na samą myśl o krzywdzie jaka została wyrządzona dziewczynie połamał się a Chiyo zaciskała swoje słabe, pomarszczone dłonie na śnieżnobiałej pościeli. Przywódca Wioski Piasku zmierzył ją jeszcze raz wzrokiem i przycichł po czym zbliżył się do okna i zaczął analizować całą sytuacje. Przypominała mu się scena gdy przybył po Sakure i jak ta panicznie krzyczała by jej nie dotykał, następnie pojawił się moment gdy zbliżali się do siebie a ona uciekła przerażona i wreszcie ostatnia. Najbardziej bolesna. Ta, w której stoi przed nim zapłakana i przysięga, że pożałuje swoich słów. Zamarł i z rozchylonymi ustami odwracał się do leżącej w łóżku kobiety.

- Co się wydarzyło ? – zapytał patrząc jak osłupiały na siwowłosą a ta przymknęła tylko powieki i odwróciła wzrok od chłopaka.

- Ona sama powinna Ci to wyznać. . . – odparła staruszka a czerwonowłosy jak oparzony ruszył w stronę drzwi i widząc miłość swojego życia na korytarzu ruszył w jej stronę. Gdy tylko znalazł się przy niej i przykucnął by móc spojrzeć na twarz, wzdrygnęła się i wstała z miejsca.

- Sakura. . . – szepnął i przycisnął swoje dłonie do ściany patrząc prosto w jej oczy. Miał tyle pytań i pragną uzyskania na nie odpowiedzi, ale milczała i stale odwracała głowę w drugą stronę. Do jej nozdrzy dochodził jeszcze odór alkoholu jaki bił od niego i na wspomnienie tego co usłyszała zeszłej nocy czuła do niego wstręt.

- Odpowiedz mi tylko . . . – zaczął, ale dziewczyna otarła prędko łzę z policzka i przerwała mu mierząc go chłodnym spojrzeniem.

- Odpowiedz ? Na co Gaara ? Na pytania, które mogłeś zadać nim zmieszałeś mnie z błotem ? Wątpię, że w nie uwierzysz i poza tym ? Znasz prawdę i powiedziała Ci ją osoba godna zaufania, bo przecież tylko takie Cię tu otaczają. – powiedziała tak dobitnie, że nie mogła uwierzyć. Miała pewny i mocny ton głosu jak nigdy co zdziwiło go i opuścił swe dłonie a ona wyminęła go i stanęła plecami do niego zaciskając pięści. Czuła jak gotuje się od środka, ale nie mogła zostawić tak tego gdy miała wreszcie okazję mu się odpłacić w równie bolesny sposób.

- To przykre prawda ? Jednego dnia mówisz komuś o miłości, czule dotykasz, pragniesz dzielić życie a drugiego ? Mieszasz tą osobę z błotem i nie oczekujesz wyjaśnień, bo po co ? Po co kogoś słuchać ? Pomyśl ! Zaledwie kilka godzin temu miałeś mnie za dziwkę a wystarczyło słowo starszej Chiyo i już się wahasz ! Biegniesz za mną i . . . i zadajesz pytania, ale wiesz co ? Nie chcę na nie odpowiadać. – dodała i już miała odchodzić gdy zatrzymał ją przyciągając do siebie. Jedna dłoń powędrowała na jej talie a druga została przyłożona do jej policzka. Spoglądał w jej zielone tęczówki i już nie potrafił robić tego w tak nieczuły sposób jak wcześniej. Nie mógł być tak obojętny gdy bicie jej serca wyczuwalne było na jego klatce piersiowej. Sakura rozszerzyła źrenice i przyglądała się jak Gaara zaczyna przykładać swoje czoło do jej, jak przymyka oczy, zaciąga się jej zapachem i próbuje ucałować. Zadygotała a po plecach przeleciały ją przyjemne dreszcze. Tylko w jego ramionach tak się czuła, tylko on na nią tak działał i nawet jak klęła go w duchu, obiecała sobie, że jej nie dotnie nie mogła tego przerwać. Nie mogła odejść, nie chciała ! Jakaś niewyobrażalna siła trzymała ją przy nim. Siła, którą jedyny potrafił w niej budzić i jedyny w niej odkrył. Oddech przyspieszał z każdą chwilą, lecz gdy miał już składać na jej ustach pocałunek po policzku spłynęła jej łza i odsunęła się od niego. Ucisk w sercu sprawił, że złapała się za nie i dysząc spoglądała na niego.

- Powiedz mi tylko, że nic Cię z nimi nie łączyło. Powiedz tylko to a padnę na kolana i jak pies będę błagał o wybaczenie ! Powiedz mi moja jedyna miłości, że medalik który znalazłem na Twym łóżku nie był ze znakiem klanu Uchihy. . .powiedz mi, że będę pierwszym i ostatnim. Powiedz, że śnię i obudzę się a Ty będziesz przy mnie i to się nie dzieje. . . – mówił rozczulony patrząc na nią i co każde słowo muskał jej dłonie, które pochwycił. Różowowłosa spojrzała na niego litościwie i nabrała powietrza zanosząc się. Przymknęła na kilka minut oczy a gdy je otworzyła przyłożyła dłoń do jego policzka, a łzy napłynęły jej do oczu.

- Powiem, powiem czego tylko zapragniesz. Wybaczę co tylko zechcesz, ale . . . musisz mi wyznać tu i teraz. Dlaczego zwątpiłeś ? Dlaczego zwątpiłeś w to co nas łączy i moją miłość ? Tak wielką, czystą i niewinną . . . – jej głos drżał przy każdym słowie a czerwonowłosy patrząc w jej oczy zamilkł. Nie potrafił. Nie mógł. Nie mógł odpowiedzieć na pytania, które zadała bo nie wiedział jak. Nie wiedział jak racjonalnie je wytłumaczyć. Sakura odsunęła się i przykładając dłoń do ust zrobił krok w tył.

- Sakura . . . – padło z jego ust, ale nie miała zamiaru czekać. Rzuciła się biegiem w stronę drzwi wyjściowych ze szpitala i błagała by za nią nie biegł, by nie utrudniał tego i nie ranił jeszcze bardziej. Chciała czystego powietrza, samotności, wyciszenia i gdy wypadła przed szpital złapała się za głowę i wszystko wirowało. Tu biała plama, tam czarna, tu zielona i wszystko się zlewa. Nie było powietrza – zniknęło i nagle ? Światło. Jasne, czyste . . . i nagle ? Nagle ciepło, delikatny dotyk, znajomy głos i błękit. Ten błękit, który rozpoznałaby wszędzie. 

- Naruto . . . – szepnęła przytykając niczym ślepiec dłonie do twarzy młodego mężczyzny i błądziła po niej. Czas staną i widziała tylko jego. Był i spoglądał na nią z zatroskaną miną, podtrzymywał ją i miał jak zawsze medalik od niej na szyi. Wybuch płaczu był natychmiastowy, ale nie było to smutne szlochanie. Tylko szlochanie pełne radości i ulgi. Ulgi, że wreszcie może mieć blisko kogoś kto jest dla niej tak ważny i radości, że pojawiło się jej Słońce. Jej osobiste Słońce, które jest zawsze, zawsze, zawsze gdy tylko jest źle. Tuliła się i przyciskała go do siebie tak mocno, że nie mógł złapać oddechu, ale nie odbierał jej tego. Widząc ją w takim stanie czuł, że milczenie jakie mógł jej teraz ofiarować i sama obecność będą największym skarbem.

- Tak bardzo, bardzo Cię potrzebuję ! Jak nigdy potrzebuję Cię . . . mój Naruto. Mój jedyny Naruto. . . – mówiła przez łzy i czując jak zaczyna ją obejmować rozluźniła uścisk, by pozwolić mu na złapanie oddechu. 

* * * 

Wysoka dziewczyna o smukłej sylwetce i pięknych, długich, rozpuszczonych blond włosach zmierzała do jednej z sal szpitalnych. Wszystkie pielęgniarki, które mijała zaczynały coś szeptać między sobą i mierzyć ją wzrokiem. Wiedziała jak zostanie potraktowana. Zdawała sobie sprawę, że odejście z Wioski będzie kosztowało ją wiele upokorzeń i przykrych obelg, ale nie mogła zostać w miejscu z którego wygnana została przez samego Kazekage, który był jej bratem. Nie obracała się nawet za siebie słysząc obraźliwe szepty tylko przemierzała korytarz, aż wreszcie dotarła do drzwi sali i przy nich napotkała jedyną osobę jaka na tym świecie jej została. Siedział sam. Spuszczona głowa, odór alkoholu wyczuwalny na kilkaset metrów, pomięta koszula, włosy w nieładzie, podkrążone i zaczerwienione oczy, mina pełna bólu i żalu. Przechyliła głowę w bok i poczuła dziwne uczucie od środka, jakby coś ją rwało i nakazywało jej się odezwać. Jakby to on. Sam Lord Kazekage wzywał ją i potrzebował. Podeszła cicho i stanęła przed nim a gdy uniósł swe turkusowe tęczówki, rozchylił wargi i spojrzał na bladą cerę siostry odparła łagodnie.

- Witaj . . . bracie. – rozejrzał się, przetarł zmęczone powieki i zamrugał oczami po czym znów spojrzał na siostrę stojącą przed nim. 

- Te. . .Temari – wydukał i niepewnie wstał z miejsca.

* * * 

CDN . . . 

Wiem, że może Wam się nie podobać przebieg wydarzeń w tym rozdziale i jest sporo ” ZAGADEK „, ale nie miał dobrej wizji na niego i wyszło co wyszło. 
Tradycyjnie WYBACZCIE MI BŁĘDY !

84. „Prawda” Matsuri

* * *

Przecierała oczy z niedowierzania, podszczypywała się w nadziei, że jeszcze nie wybudziła się ze snu, ale nic nie pomagało. Widziała go. Widziała jak obejmuje ją, spogląda na nią łagodnie i prowadzi do swego biura. Nigdy wcześniej tego nie robił, nie okazywał nikomu takich „czułości”. Poza tym ? To podłe spojrzenie, które było skierowane w jej stronę. Było gorsze niż cios prosto w policzek. Obróciła się plecami w momencie gdy Gaara wspólnie z Matsuri przekraczał progi budynku gdzie znajdowały się biura i przymknęła powieki.

- Przesadzam, przesadzam. – westchnęła i jeszcze raz kątem oka zerknęła na drzwi, za którymi przed chwilą zniknęli. Nie mogąc dłużej wytrzymać wpadła do sypialni i przegrzebując szafę zarzuciła na siebie pomiętą koszulkę oraz krótkie szorty. Przeczesując tylko kilka razy włosy szczotą zerwała się i w biegu porwała tylko torebkę, którą założyła przez ramię po czym zbiegła schodami prosto do drzwi wyjściowych. Nie kłaniała się wszystkim jak to miała w zwyczaju, tylko trzasnęła drzwiami i ile sił w nogach biegła uliczkami Wioski do dobrze znanego jej budynku. Zmierzała tam tak prędko, że ledwo co łapała oddech. Zbliżając się do celu przystanęła na chwilę i uśmiechnęła się w duchu widząc jak staruszka, która tak bardzo jej zawsze pomagała schodziła po schodkach i wyciągała swe pomarszczone dłonie ku niej.

- Co się stało ? – odezwał się ochrypnięty głos gdy tylko różowowłosa wpadła w ramiona swojej Mistrzyni. Bez słowa zaciskała swe dłonie i tuliła się do staruszki, która była jedyną osobą w tej Wiosce, której mogła zaufać. Jedyną, która rozumiała ją i znała. Była tą dzięki której odkryła swoją siłę, i dzięki której zrozumiała jak ważne jest usamodzielnienie.

- Czuję, że wydarzy się coś złego. Mam tak złe przeczucia, że nie potrafię normalnie funkcjonować. . . – odezwała się wreszcie i odsunęła od Chiyo by móc spojrzeć na jej pomarszczoną twarz i zmęczone oczy. Staruszka zaśmiała się jak to miała w zwyczaju, przechyliła głowę w bok i swoją dłonią pogładziła delikatną cerę dziewczyny.

- Zło jest wyczuwalne z daleka. Na kilometry potrafimy je wywęszyć. . . – westchnęła Chiyo i poprowadziła dziewczynę na drewniane schodki przed domem gdzie nakazała jej usiąść i sama uczyniła to samo. Sakura wcisnęła swe chłodne dłonie, w dłonie Chiyo i spojrzała przed siebie ze smutną miną.

- Zaczynam wariować chyba, ale mam dziwne przeczucia i obawy. Myślałam, że wszystko się układa i jest dobrze a tu ? Ciągle dzieje się coś dziwnego. Wczoraj Haruki przyniósł mi medalik. . .a raczej znalazł ! Identyczny jak nosił Sasuke a wiem od niego, że są tylko dwa i jeden należał do mnie a drugi do niego. Mam wrażenie, że on zaraz się tu pojawi i znowu namiesza w moim życiu, i życiu wszystkich. Nie mogę zaznać chwili spokoju ? Nie mogę ? – jednym tchem powiedziała dziewczyna o zielonych oczach i przejechała dłońmi po twarzy. Widząc podłamanie u swej uczennicy Chiyo westchnęła i poklepała ją delikatnie po ramieniu. Jednak emocje nad Sakurą brały górę. Dziewczyna energicznie wstała i zaczęła niespokojnie chodzić.

- Już sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Czuję się jak jakaś idiotka ! Gdy myślę, że z Gaarą jest tak dobrze i nareszcie nam się układa, to co widzę ? Idzie sobie do swego biura i obejmuje tą zołzę. Nie wiem co miało to oznaczać, ale czuję że teraz bym najchętniej rozniosła ją i jego ! – powiedziała poddenerwowana i gestykulowała przy tym dłońmi jak szalona. Siwowłosa nie mówiła nic, doskonale wiedziała czego potrzebuje Sakura. Potrzebowała wylania swego żalu, smutku, złości i rozmowy podczas której to ona będzie stale mówiła. Staruszka kiwała tylko głową i przyglądała się jak młoda Haruno kupie kamyki, które napotykała na swojej drodze.

- Przysięgam, że nie wiem o co mu chodzi ? Przecież wieczorem ? Wszystko dobrze było między nami. Czułe pożegnanie i jeszcze wspólnie wracaliśmy do tej jego wielkiej posiadłości. Może już mu się znudziłam albo odwidziałam ? Jeśli tak dobrze. Nie ma sprawy ! Wyniosę się z tej pieprzonej rezydencji i następnie Wioski ! Wrócę tam gdzie moje miejsce ! Przy przyjaciołach . . . przy . . . przy Naruto. – Sakura krzyczała mówiąc wszystko na jednym oddechu i dopiero przy końcówce się uspokoiła i zaczęła mówić przyciszonym tonem głosu. Wspominając przyjaciela spojrzała na błękit nieba i uśmiechnęła się na samą myśl, że jest teraz przy niej i obejmuje ją, a ona ? Może całkiem zatracić się w błękicie jego pięknych oczu.

- Tęsknisz za nim prawda ? – ochrypły głos zwrócił się do niej i więcej nie było trzeba. Młoda Haruno zmiękła i usiadła stopień niżej by móc ułożyć swoją głowę na kolanach staruszki. Jak tylko to zrobiła zaciskała dłonie na swojej pomiętej koszulce i próbowała powstrzymać łzy, które powoli ciekły po jej policzkach.

- Czuję się podle wiesz ? Tak podle się czuję, bo go zostawiłam na tak długi okres czasu i nie piszę do niego. Nie potrafię usiąść i napisać jak bardzo bym chciała wiedzieć co się z nim dzieje, jak bardzo za nim tęsknię ! Wyobrażasz sobie taką niemoc ? – zaszlochała i uniosła głowę ocierając łzy.

- Nie mam odwagi napisać do kogoś kto wniósł tyle dobra do mojego życia. Bo przecież przez ten cały czas to on się mną opiekował. . .słuchał, doradzał, rozśmieszał. Nie miałam prawdziwej rodziny, ale on mi ją zastąpił ! Zawdzięczam mu tak wiele a tak mocno go ranię. . . – drżącym głosem mówiła Sakura i kolejne kryształowe krople zleciały po jej policzkach.

- Spójrz na to z innej strony. . .odchodząc z tej Wioski umrzesz. A wiesz dlaczego ? Bo to tu jest Twoje przeznaczenie Sakuro. Tu jest ktoś kogo kochasz mocniej niż wszystko co stąpa po tym świecie, ktoś przed kim Twoje serce się otworzyło i nie zamknie. Patrzę w Twoje oczy ! Patrzę w tą soczystą zieleń i wiem, że bez Gaary nie będziesz mogła żyć. . . – spokojny ton głosu Chiyo dotarł do uszu dziewczyny.

- Naruto ? Jest dla Ciebie ważny, ale zobacz . . . pomyśl teraz mądrze. Wytrzymałaś bez niego tyle czasu. A czy bez Gaary będziesz potrafiła ? Czy będziesz miała na tyle siły by go zostawić ? Kiedy doskonale wiesz, że jesteś jego przeznaczeniem. Musieliście się odnaleźć, musieliście stać się dla siebie miłością i widzę to ! Widzę jak nic, że go kochasz i. . .wierz mi on Ciebie też. On nawet nie będzie potrafił temu przeczyć, bo tak bardzo wdarłaś się w jego serce. – gładziła ją po policzku mówiąc to a młoda Haruno przygryzła dolną wargę i uśmiechnęła się na słowa staruszki po czym opadła w jej ramiona.

- Czeka Cię ogromna próba moja mała. Czeka Cię coś wielkiego, ale musisz pamiętać że nie możesz się poddać i nie możesz nigdy wątpić w to co czujesz. – po chwili ciszy Chiyo znów przemówiła i pogładziła podopieczną po włosach. Przez moment Sakura nie reagowała, ale gdy słowa uderzyły w nią odsunęła się od staruszki i zmarszczyła czoło.

- Próba ? Wiesz o czymś ? Wiesz, że coś się wydarzy prawda ? – pytała głosem przepełnionym niepokojem.

- Mogę Ci tylko powiedzieć, że musisz zawsze walczyć do końca o to co kochasz i o to co jest dla Ciebie ważne. Nigdy nie możesz upaść Sakuro ! Nie możesz paść i się poddać. – dobitny ton głosu dotarł do uszu młodej dziewczyny i ta ocierając łzy skinęła tylko głową po czym ujęła obie ręce kobiety i ucałowała każdą z osobna.

- Przysięgam. – szepnęła po czym zaśmiała się i wstała prostując sylwetkę. Kobieta spojrzała na nią i zaśmiała się a młoda Haruno rozejrzała się na boki i wkładając dłonie do tylnych kieszeni spodenek odetchnęła.

- To teraz biegnę, bo . . . muszę komuś powiedzieć coś ważnego. – uśmiechnęła się pod nosem i ruszyła biegiem w stronę posiadłości Kazekage.

- Tak wielki ból Cię czeka. Tak ogromny.- patrząc na postać biegnącej Sakury Chiyo kiwała głową i wzdychała ciężko.

* * *

Czerwonowłosy starał się słuchać Matsuri, która objaśniała mu jak przewidywany jest atak na Wioskę i co trzeba wzmocnić, ale jego myśli zmierzały tylko do jednej osoby. Myślał tylko o jednej, jedynej kobiecie, która poruszała go tak mocno. Zaciskał pięści ze złości na samą myśl o tym co ujrzał na jej łożu i miał wrażenie, że wyjdzie wyobrażając sobie jak jego ukochana zaciska w dłoniach medalik z herbem klanu Uchiha.

- Słuchasz mnie ? Czy jesteś myślami przy niej ? – burknęła machająca mu przed nosem dłonią Matsuri. Gaara odsunął się w tył i spuścił głowę, potrząsając nią po czym spojrzał na dziewczynę.

- Wybacz. Nie mam dziś do tego głowy. – odpowiedział zrezygnowany a szatynka słysząc namiastkę pewnego rodzaju słabości w jego głosie uśmiechnęła się szyderczo i uniosła jedną brew ku górze po czym wstała z miejsca i zaszła go od tyłu, kładąc swoje dłonie na jego szerokich ramionach.

- Czyżby zaczynały się pierwsze miłosne zgrzyty ? – zapytała udając rozczuloną i przesuwała swoje dłonie niżej, zatrzymując się na jego klatce piersiowej.

- Jeśli kogoś kochasz to jest możliwość zwątpienia w uczucia drugiej osoby ? – odwracając się w jej stronę zerkną na ciemne oczy dziewczyny i wpatrywał się w nie z nadzieją, że mu doradzi i udzieli odpowiedzi na nurtujące go pytanie. Doskonale wiedział, że Matsuri jest ostatnią osobą, przed którą powinien się otwierać, ale musiał. Musiał wyrzucić z siebie całą złość jaka zaczynała w nim wzrastać i niepokój, który się w nim tlił.

- Jesteście parą więc pewnie przyszedł moment na zbliżenie się do siebie bardziej niż tylko słodkie pocałunki czy dotyki prawda ? A przy tym wyszły wstydliwe momenty z życia Sakury i nie może się przed Tobą otworzyć. . . – udając nieświadomie popełnioną gafę Matsuri klepnęła się w czoło i odsuwając się od Gaary zatkała sobie dłonią usta.

- Co ? O czym Ty mówisz ? – czerwonowłosy poderwał się z miejsca i zaczął powoli zmierzać w kierunku dziewczyny a gdy ta nie miała już żadnego manewru ucieczki przywarła plecami do szafki z książkami i litościwie spojrzała na swego Kazekage.

- Gaara ja nie powinnam. Nie mogę mówić o takich rzeczach . . . to w interesie Sakury. – odparła i spuściła głowę chcąc odejść, ale nie zamierzał dawać jej za wygraną i barykadował jej drogę.

- Błagam Cię Matsuri . . . jeśli wiesz coś to mów. Muszę wiedzieć, bo inaczej oszaleję. Oszczędź mi tego i wyduś z siebie to. . . – zdruzgotany mężczyzna spoglądał błagalnie na swą byłą uczennicę a ta korzystając z okazji przyłożyła mu swą dłoń do policzka i niczym zawodowa aktorka odegrała scenę rozżalonej, młodej kobiety, która ubolewa nad cierpieniem drugiej osoby. W jej ciemnych oczach pojawiły się łzy a wargi zaczęły dygotać.

- Ona. . .znaczy się Sakura. . .nie wiem. Nie wiem jak powiedzieć tak potworną rzecz osobie, która tyle dla mnie znaczy. Wiem jak bardzo będziesz przez to cierpiał. . . – mówiła drżącym głosem a Gaara, aż szalał. Wreszcie przyłożył swoje dłonie do jej policzków i głęboko spoglądał w jej oczy. Wiedziała czego chce, wiedziała, że liczy teraz na najszczerszą prawdę i to zamierzała uczynić. Zamierzała wypowiedzieć coś co sama uznała za prawdę i coś co go zniszczy a zarazem pogrąży różowowłosą.

- Sakura Haruno . . . Twoja ukochana Sakura. Na pozór taka niewinna, taka grzeczna. Eh . . . niepotrzebnie się rozczulam, bo wystarczy to że dowiesz się kto był jej pierwszym mężczyzną. Kto posiadł jej ciało i komu się oddała. Pewnie teraz myślisz, że był to Sasuke ? Chodź kto wie ? Może i z nim też, ale dobrze przechodzę do konkretów. . . – ciemnowłosa idealnie odgrywała wzniosłą chwilę, którą na pozór była tak bardzo przejęta.

- Twoja wspaniała Sakura, którą tak mocno kochasz ? Przespała się z Itachim. Spała ze starszym Uchihą ! Był jej pierwszym mężczyzną ! Do niego należy jej ciało. – powiedziała podniosłym tonem głosu a czerwonowłosy zamarł. Jego oczy jakby stanęły w miejscu, dłonie zaczęły zsuwać się z policzków Matsuri a kolana uginały się. Powoli opadał na kolana mając przed oczyma obraz swej niewinnej Sakury. Tej, która zauroczyła go niewinnością, delikatnością i czułością. Wargi zaczynały mu dygotać, serce bić jak oszalałe a powietrze, którym oddychał zniknęło i Lord Kazekage począł się dusić we własnym ciele.

- Gaara. . . – szepnęła poruszona widokiem czerwonowłosego Matsuri i przykucnęła przy nim otulając go swoją dłonią. Teraz była jej szansa. Gdy był tak słaby i zdruzgotany tym co dobiegło do jego uszu mogła to doskonale wykorzystać. Jej wargi powoli zbliżały się do policzka młodego władcy, ale nim zdążyła musnąć jego policzek spojrzał na nią srogo i unosząc rękę wskazał na drzwi.

- Zostaw mnie. – powiedział beznamiętnie, lecz dziewczyna nie miała takiego zamiaru. Zaczęła tulić czerwonowłosego i zaciskać swe dłonie na jego koszuli. Jednak nie trwało to długo, bo mężczyzna wstał i spojrzał na nią z góry.

- Wynoś się ! – wrzasną na całe gardło a przerażona jego zachowaniem ciemnowłosa pospiesznie wstała i zaczęła biec do drzwi, za którymi zniknęła. Nim odeszła przywarła do nich i słyszała krzyki, trzaski szkła, darcie papieru, walenie w ścianę i całą resztę.

Gaara szalał jak nigdy wcześniej. Rozrzucał i niszczył wszystko co stawało mu na drodze, aż wreszcie z wpół rozpiętą koszulą zbliżył się do komody gdzie stały różnorakie alkohole i chwycił za butelkę sake. Upił kilka łyków i krzywiąc się przetarł swoje usta.

- Czemu ? Czemu mi to zrobiłaś ?! Dlaczego ?! – wrzeszczał na całe gardło i przypominał sobie jak wiele razy padło imię członka Akatsuki z jej ust. Zawsze unikała jego tematu, aż wreszcie wszystko wyszło na jaw. Wreszcie poznał najokrutniejszą dla niego prawdę i nie wiedział czy zdoła sobie z nią poradzić. Chwiejnym krokiem zbliżył się do portretu swego ojca, który znajdował się na samym końcu gabinetu i upił kolejne łyki trunku, licząc że coś ukoi ten potworny ból i zagłuszy myśli a przede wszystkim serce. Spojrzał na twarz swego taty i krzykną na całe gardło, a następnie rzucił w portret butelką, w której było jeszcze pół alkoholu.

- Miałeś racje . . . tato ! Miałeś racje Ty pieprzona gnido, że nie jest mi dane zaznać szczęścia. Wpajałeś mi to i co ?! Nic nie ma takiej siły by obalić Twoje słowa. – mówił kolejny raz osuwając się na podłogę i chowając twarz w dłoniach, które zaciskał na głowie gdzie z radości szalał demon. Tak bardzo cieszył go ból nosiciela, że „skakał” z radości i wręcz karmił się tym co czuł w chwili obecnej czerwonowłosy.

* * *

Rozanielona Sakura krzątała się po pokoju ukochanego w podkręconych włosach i przepięknej, jasno zielonej, zwiewnej sukience. Zapalała świecie, układała poduszki, rozprowadzała zapach swych perfum, stawiała kwiaty i co chwilę siadała na jego łożu, ale nie mogła wytrzymać z podekscytowania i wstawała co chwila by móc dojść do okna i wypatrywać go.

- Panienko ? Już powoli zapada zmrok a on jeszcze nie wrócił może powinna Panienka zajrzeć do niego i . . . – odezwała się kobieta, która wcześniej rozmawiała z Gaarą na tarasie. Widząc co młoda Haruno przygotowywała dla jej wychowanka uśmiechnęła się tylko pod nosem i westchnęła.

- Spokojnie, spokojnie. Wróci. Chwila wytchnienia beze mnie zrobi mu dobrze. . .a gdy tu wejdzie ? – roześmiana Sakura nie dokończyła tylko obkręciła się i pochwyciła kobietę za dłonie patrząc prosto na jej brązowe oczy.

- Liczę, że go nie zawiodę. . . – uśmiechnęła się lekko dziewczyna i w tym samym momencie rozległ się łomot zamykających się drzwi wejściowych i słychać było jak straże witają czerwonowłosego. Sakura przymknęła oczy i pospiesznie odsunęła się od kobiety, która roześmiała się i pokręciła głową widząc zestresowaną dziewczynę.

- Ma chyba zły humor, ale gdy tylko zobaczy Cię tu taką piękną . . . wszystko z niego uleci. – „niania” Gaary puściła perskie oko do różowowłosej, która kilkanaście razy przeglądała się w lustrze i zniknęła za drzwiami zostawiając ją samą. Dziewczyna nie wiedziała co robić gdy słyszała jak stawia kroki na schodach i neguje za coś strażników serce waliło jej jak młot. Siadała i wstawała, siadała i wstawała, aż wreszcie zdecydowała się, że stanie przy drzwiach od balkonu by światło jakie tej nocy prezentował Księżyc i świecie oświetliły jej sylwetkę. Uśmiechnięta przymknęła oczy słysząc jak naciskał na klamkę od drzwi i wreszcie był. Przekroczył próg, rozejrzał się i wlepił swe oczy w dziewczynę stojącą przy oknie. Zamrugał oczami nie dowierzając w to co widzi i przetarł je. Zadawał sobie po kilka razy pytanie w głowie czy już jest po tamtej stronie i najpiękniejszy z Aniołów wychodzi mu na drogę ? Czy może śni i nie słyszał słów wypowiedzianych przez Matsuri ? Zrobił jeden, drugi, krok i to samo czyniła ona. Powoli zmierzała do niego, aż wreszcie stanęli tak blisko, że wyciągając dłoń mogła pogładzić jego policzek. Nie odtrącił jej – stał dalej. Uśmiechnęła się niepewnie i przeczesała dłonią jego włosy a następnie zaciągnęła się jego zapachem i zaśmiała cicho.

- Wydaje mi się ? Czy mój mężczyzna spożywał dziś alkohol ? – powiedziała rozweselona i już zbliżała swoje usta do jego gdy w ostatniej chwili została powstrzymana przed pocałunkiem i odsunięta. Unosząc brew ku górze młoda Haruno zrobiła krok w stronę swojego ukochanego i zacisnęła prędko swoje dłonie na jego koszuli, zbliżając się.

- Widzę, że dziś nie będzie tak łatwo. . . – roześmiała się, zupełnie nieświadoma tego co się dzieje wokół niej. Kolejny raz podjęła próbę pocałunku i tym razem udało jej się, ale nie został on odwzajemniony. Odsuwając się od niego poczuła chłód przechodzący przez jej ciało i spojrzała prosto na jego turkusowe oczy.

- Gaara . . . wszystko dobrze ? – zapytała niepewnie a jej ukochany obrócił się do niej plecami i nabierał powietrza w płuca. Bacznie mu się przyglądała i widząc jak zaciska pięści ze złości zbliżyła się i objęła go kładąc swoją głowę na jego ramieniu.

- Kochany . . . co się dzieje ? – szepnęła czule do ucha i przymknęła oczy w nadziei, że ukoi jakoś jego niepokój, ale myliła się. Gaara obrócił się w jej stronę i mocno chwycił za nadgarstki. Patrzył na nią zaciskając wargi i przełykając ślinę, ale w jego oczach nie było już tej czułości i troski co zwykle. Jawił się w nich ogromy żal, ból i smutek. 

- To boli . . . – zwróciła się do niego spokojnie z nadzieją, że rozluźni uścisk, ale nawet nie drgną. Patrzył na nią i nie mógł powiedzieć słowa. Blokada jaka się w nim zrodziła nie pozwalała mu wypowiedzieć nawet jednego słowa. Kręcił tylko głową i ściskał jej ręce coraz mocniej i mocniej, aż wreszcie różowowłosa zareagowała i próbowała się wyrwać z jego uścisku.

- Powiedziałam chyba, że to mnie boli ! – podniosła głos i szybkim ruchem udało jej się uwolnić. Zrobiła kilka kroków w tył i spojrzała karcąco na ukochanego, który łapał się za głowę i rozglądał po sypialni.

- Po cholerę to wszystko co ? Chcesz stworzyć klimat ? Po co ? – powiedział ironicznie i zlustrował ją wzrokiem robiąc kilka kroków w tył. Sakura zmarszczyła czoło i skrzyżowała ręce na piersi mierząc go swym spojrzeniem.

- Gaara powiesz mi o czym mówisz ? Wchodzisz tu, zachowujesz się dziwnie, próbuję dowiedzieć się co się dzieje to zadajesz mi ból. . .to chyba nie jest normalne ? – zwróciła się do niego tłumiąc burzące się w niej zdenerwowanie, ale on prychną tylko pod nosem i zbliżył się do łóżka, przy którym stanął. 

- Powiesz coś wreszcie ? – zapytała czekając na jakiś ruch i w tym momencie czerwonowłosy zbliżył się do niej energicznie i stanął przed patrząc prosto w oczy. Każda cząstka jego ciała pragnęła by z jej ust wyleciała masa słów. Słów, które wyjaśnią całą tą sytuację i zaprzeczą temu czego się dowiedział. A wtedy będzie mógł wziąć ją w ramiona, ucałować, przeprosić, tulić i czuć to przyjemne ciepło, ten piękny zapach. Jednak nie ! Nie mógł tak postąpić, bo przecież prawda była inna. Była tak potworna i tak bolesna, że nie oczekiwał od niej żadnych wyjaśnień. Mierzył ją chłodnym spojrzeniem i uśmiechną się podle.

- Jak ja się zachowuje ?! Pytasz mnie jak się zachowuje, każesz coś mówić a ja ? Mogę powiedzieć Ci tylko jedno ! Jestem u siebie i zrobię co tylko będę chciał ! Będę chciał ? Opanuję się. Będę chciał ? Odpowiem na Twoje durnowate pytania ! – z każdym słowem podnosił głos, a ostatnie zdanie było przez niego wykrzyczane. Nie czekając dłużej dziewczyna o zielonych oczach wyminęła go i ruszyła w stronę drzwi, ale w połowie drogi została zatrzymana i przyciągnięta do siebie.

- Będę chciał to Cię wypuszczę ! – wrzasną i zmierzył ją srogim spojrzeniem. 

- Nie jestem Twoją własnością albo niewolnicą byś mógł mówić co mogę robić ! – tym razem to Sakura podniosła głos a rozbawiony jej zachowaniem Gaara puścił jej nadgarstek i przeleciał po niej wzrokiem – od góry, do dołu, aż wreszcie zatrzymał się na oczach.

- No tak zapomniałem. . .już przecież należysz do kogoś. – zaśmiał się kpiąco i gdy dziewczyna rozchyliła usta z niedowierzaniem, że takie słowa padają z jego ust zaczęła zmierzać do drzwi. 

- Masz rację . . . wyjdź. Nie chcę oglądać tu dziwki Itachi’ego. . .a może nie tylko jego ? Może połowa Konohy Cię posiadła a bracia Uchiha to tylko taka wisienka na torcie żeby nikogo nie minąć. – zakpił a słowa, które padły z jego ust sprawiły że stanęła w połowie drogi i przez jej ciało przeszły nieprzyjemne dreszcze. Właśnie zadał cios. Cios, którego się nie spodziewała. Powiedział o dwa słowa za dużo, posunął się za daleko i uderzył w najczulszy punkt. Stała przez dłuższą chwilę zbierając się w sobie i słyszała śmiech jaki rozlegał się za nią. Minęła minuta, dwie, aż wreszcie obróciła się i z oczyma pełnymi łez wymierzyła Gaarze policzek. Jeden, drugi i wreszcie trzeci przy którym wydała z siebie krzyk żalu. Chciał zareagować, ale gdy tylko stanął przy niej odepchnęła go i podnosząc rękę do góry odparła.

- Przysięgam Ci. Przysięgam jak tu stoję ! Przysięgam Ci, że pożałujesz tych słów ! Gorzko ich pożałujesz. Uwierz, że to co dziś tu padło będzie dla Ciebie większym przekleństwem niż demon, którego nosisz. – powiedziała prostując sylwetkę i nim zdarzył cokolwiek powiedzieć wybiegła z jego pokoju. Krztusząc się łzami zaciskała w dłoniach klamkę od jego sypialni i osuwała się po drzwiach. Padała na ziemię. Poddawała się. Poddawała się ciosowi jaki został jej zadany.

- Przysięgam. Przysięgam Ci to . . . Piąty Kazekage. – szeptała bijąc się w serce.

* * *

CDN . . .

Nie jest to 24, ale ważne że coś jest ? 
Mimo zawirowań w kilku momentach mam wrażenie, że rozdział dość dobry ? Ale nie ja tu oceniam. Liczę, że nie zawiodłam i się podoba.
Dobranoc moi mili.
+ Standardowo ! Wybaczcie błędy.

83. Pakt

* * *

Matsuri poszerzyła źrenice i przyglądała się Karin. Wiatr zaczynał wiać coraz mocniej i wszystko wskazywało na burzę piaskową, której tak dawno przecież nie było w Wiosce Piasku. Od dłuższego czasu panował taki błogi spokój, tak piękna cisza i pokój, aż do tej chwili. Do momentu gdy na szczycie muru otaczającego Wioskę spotkały się dwie kobiety. Dwie zranione dusze, dwa rozdarte serca pragnące zemsty. Słodki woń perfum, którymi spryskana była Karin rozchodziła się w powietrzu i relaksowała tym Matsuri.

- Sakura Haruno mówi Ci to coś prawda ? – zapytała z szyderczym uśmiechem czerwonowłosa. Dziewczyna z Wioski Piasku zerknęła na nią podejrzliwie i skinęła tylko głową rozchylając lekko usta.

- Jest z tym całym Kazekage prawda ? A jeśli dobry wywiad przeprowadziłam to interesujesz się tym mężczyzną od bardzo, bardzo dawna ? Poza tym mam oczy i widzę jak reagujesz gdy podejmuję ten delikatny temat. – zwróciła się do niej spokojnym głosem Karin. Matsuri przełknęła ślinę i zrobiła krok ku czerwonowłosej.

- Przejdź może do sedna sprawy ? Nie lubię takich zabaw w kotka i myszkę. Pytasz o tą idiotkę a później zaczynasz temat Gaary ? Nie mam pojęcia o co Ci chodzi ? – odezwała się wreszcie podburzonym tonem głosu ciemnowłosa i spojrzała ostro na Karin, która westchnęła i zaśmiała się po czym jej twarz przybrała poważny wyraz.

- Spokojnie, spokojnie. Nie gorączkuj się tylko mnie wysłuchaj a będziesz wiedziała wszystko. – zaczęła i przeniosła swoje oczy na Wioskę.

- Wiesz kim jest Sasuke Uchiha prawda ? W sumie . . . kto nie wie. Skoro została ich tylko dwójka z całego Klanu a tak bardzo się nienawidzą. Już, już spokojnie nie rób takich min. . .zaczynam swoją historię ! – uspokoiła Matsuri, która już zrezygnowana przeczesała dłonią swoje ciemne włosy.

- Miałam okazję poznać Sasuke i spędzić z nim trochę czasu. Może nie trochę, bo kilka lat. . .ale czas przy nim płyną tak szybko i każda chwila umykała. Widocznie zbyt bardzo się nim ekscytowałam, za bardzo go podziwiałam i zauroczyłam się. Wiadomo ? Mężczyzna ma swoje potrzeby i prędzej czy później ulegnie prowokacji kobiety i będzie chciał jej zasmakować. . .tak też było w jego przypadku. – uśmiechnęła się pod nosem Karik i otuliła się rozmarzona ramionami.

- Gdy znalazłam się w jego ramionach i poczułam dreszcze przechodzące przez moje ciało wiedziałam, że żaden mężczyzna nie trzymał mnie w swych ramionach tak jak on. Z każdym dotykiem, pocałunkiem, gestem moje pożądanie wzrastało i czułam, że jego również. Kochaliśmy się ! Kochałam się z nim tak jak tylko inni by mogli marzyć. Odkrywałam przed nim swoje ciało i uczyłam się go na nowo. Miały tak dni, miesiące i gdy byłam pewna, że jest między nami magia i rodzi się coś nie do zdarcia to ? Zniknął. Rozpłynął się i zostawił mnie. – rozżalony głos dziewczyny zadrżał i spojrzała ze smutkiem w ciemne oczy Matsuri, która słuchała jej w niezwykłym skupieniu.

- Cierpiałam, ale wspominając wszystkie nasze chwile uniesień i jego dotyk miałam wrażenie, że to ja jestem tą kobietą. Wpoiłam sobie, że mnie szukał i to ja stanę się tą, która da mu potomka i razem ze mną odbuduje swój Klan. – w tym momencie z oczu członkini Akatsuki spłynęła łza, ale została szybko otarta i jej dłonie zostały zaciśnięte w pięści.

- Zaczęłam go szukać i co ? Odnalazłam. Odnalazłam w tej przeklętej Wiosce Liści i byłam pewna, że mogę się ujawnić gdy spostrzegłam najgorszy z możliwych obrazów. W ramiona moje mężczyzny wkradła się ta kanalia, usta mojego Sasuke całowała ta różowowłosa szmata. Pękałam ze złości i umierałam z nienawiści, ale po kilku tygodniach rozpaczy podniosłam się i dołączyłam do Akatsuki. Odrodziłam się i gdy byłam gotowa na zemstę pojawił się. . .stanął w naszych szeregach i nie musiał nic mówić bym go poznała. – Matsuri przeleciała wzrokiem po pełnej ekscytacji twarzy Karin i słuchała dalej. . .

- Myślałam, że będę obojętna, ale nie ! Nie potrafiłam ! Rzuciłam się na niego i czując jego bliskość tak bardzo się cieszyłam i co usłyszałam ? Kochając się ze mną wypowiedział jej imię, wyznawał jej miłość. Ani jedno z jego słów nie leciało w moją stronę, nic a nic. Wszystko mówił do niej ! Gdy mnie całował wyobrażał sobie Sakure ! Wiesz jaki to ból ? Zdajesz sobie sprawę co się czuje gdy mężczyzna Twojego życia całując się wypowiada imię innej ? – w oczach opowiadającej dziewczyny pojawił się ogromny zawód.

- Nie życzę Ci poznania tego, ale to nie boli tak bardzo jak określenia padające z ust ukochanego. Gdy mówi Ci, że jesteś gorsza i nie posiadasz wewnętrznego piękna zaczyna Cię niszczyć i robi z Ciebie potwora. Właśnie tak, Sasuke Uchiha uczynił mnie potworem i odebrał sens czegokolwiek. A tym sensem był on i miłość do niego ! – podniosła głos i przełknęła ślinę wbijając sobie paznokcie pod skórę.

- Pragnę by poczuł ten sam ból wiesz ? Chce by czuł się jak śmieć i chcę by przyszedł do mnie zbolały ! To mój cel i wiesz gdzie uderzę prawda ? Wiesz dlaczego zwracam się do Ciebie i wiesz jaki mamy wspólny cel prawda ? Nie jesteś głupia ! – Karin położyła swoje dłonie na ramionach Matsuri i spojrzała w jej oczy. Ciemnowłosa dziewczyna stała i czuła jak w głowie tworzy jej się ogromna chmura myśli, które są zupełnie niepoukładane. Zdawała sobie sprawę o co za chwilę poprosi ją Karin, ale nie była pewna czy jest gotowa na taki ruch. Jakaś cząstka w jej ciele krzyczała by nie plątać się w coś takiego, ale większość mówiła ” Idź. Zrób to ! „

- Zniszczymy ją. Zadamy im taki sam ból jaki oni zadali nam ! Pokażemy, że tylko my jesteśmy dla nich ! Udowodnimy naszą siłę i odpłacimy się. Za te wszystkie noce łez, za ciągły ból i niedocenianie. Uderzmy tam gdzie zaboli ich najbardziej. . .a nic nie zaboli tak bardzo jak pozbycie się jej, zniszczenie i upokorzenie. Chociaż ? Upokorzenia to ona już zaznała. – kończąc wypowiedź Karin roześmiała się a zaciekawiona Matsuri skrzyżowała ręce na piersi i wyprostowała swą sylwetkę.

- Upokorzenie ? O czym mówisz ? – zapytała . . .

- Nie wiesz ? Ah no tak nie przyznała się biedaczka. Tak bardzo to przeżyła i przecież to rozdzieliło ją z ukochanym Sasuke. Starszy Uchiha, czyli Itachi chciał by jego brat wrócił na drogę walki i zemsty. Widział co robi z nim ta mała i pewnej pięknej nocy ? Wpadła w jego sidła. Zabawił się nią i gdy Sasuke ją odnalazł ? Leżała jak worek obolała, zapłakana i cierpiąca a brat ? Zaśmiał mu się w twarz. Gdy była taka cierpiąca i potrzebowała wsparcia ? W Sasuke obudził się Mściciel i zostawił ją. Wyruszył szukać siły i dokonać zemsty na bracie ! Nienawiść do Itachi’ego wzrosła, bo przecież ? Skrzywdził w tak podły sposób jego ukochaną Sakure. – odpowiedziała jej rozbawionym głosem Karin a Matsuri słysząc to zaśmiała się i klasnęła w dłonie. Nie mogła pohamować radości jaka ją ogarniała. Cały czas była pewna, że nic tej „różowej zołzie” nie może się przytrafić, a tu proszę ! Taka informacja. Serce jej rosło na samą myśl o tym jak bardzo cierpiała i jak wielka trauma została jej w pamięci.

- Więc jak widzisz ? Wystarczy tylko przybić jej gwóźdź do trumny. Teraz jest pewnie szczęśliwa, bo Gaara spełnia jej wszystkie zachcianki i dba o nią, ale spokojnie skończymy tą sielankę. Nikt nie będzie mógł z nią być. Już nigdy. – dodała uradowana członkini Akatsuki.

- Jaki jest plan ? – zapytała podekscytowana Matsuri i spojrzała z podziwem na swą nową „przyjaciółkę”

- Ciało naszej pięknej Sakury jest komuś potrzebne, ale niestety ta osoba doznała urazu w walce z nią i nie może zdziałać za dużo. Podobnie jak my chce zemsty, ale niestety jemu jest potrzebna nasza dziewczynka więc ? Mamy ją tylko osłabić, przekazać w jego ręce i reszty dokona on. Uwierz mi będzie cierpiała ! Tak bolesne rany jej wyrządzimy a później ktoś poprawi, że nie potrafię Ci tego opisać. – objaśniała Karin a z każdym jej słowem na twarzy szatynki pojawiał się szyderczy uśmiech i w środku narastała chęć zemsty.

- Zgadzam się. Przystaję na wszystko, ale ? Kiedy chcesz tego dokonać ? Ona cały czas ma kogoś przy sobie . . . nie jest sama. – powiedziała lekko zmartwiona Matsuri, ale czerwonowłosa zbliżyła się do niej i poklepała ją po ramieniu.

- Spokojnie. Przemyślałam wszystko i wiem kiedy ją osłabimy. Zdajesz sobie sprawę co moja organizacja szykuje prawda ? Jesteś bystra i wiesz, że będzie dzień gdy tu się pojawią. Będzie zamęt, zamieszanie a Gaara zajęty obroną swej Wioski spuści z oczu Sakure i uderzymy. Zajdziemy ją tak, że obrona nie pomoże i reszty ? Dowiesz się w trakcie. – na te słowa niska dziewczyna uśmiechnęła się i skinęła głową.

- Mogę na Ciebie liczyć ? Mamy pakt ? – uśmiechnęła się Karin i wyciągnęła dłoń ku Matsuri.

- Pakt zemsty. – powiedziała dziewczyna i ścisnęła dłoń swej nowej towarzyszki.

* * *

Młoda Haruno w swej ulubionej koszuli nocnej zbliżyła się do okna balkonowego, przez które wdzierały się powiewy wiatru by je zamknąć. Przekręcając klamkę spojrzała na Wioskę, którą zaczynały otaczać ogromne kłęby piachu a ludzie w pośpiechu biegli do swych domów. Uśmiechnęła się pod nosem i ruszyła w stronę łóżka, ale gdy tylko na nim usiadła poczuła dziwny prąd przechodzący przez ciało i zerknęła w stronę komody, na której stał bukiet ogromnych róż, które otrzymywała praktycznie każdego ranka od swego ukochanego. Na palcach zbliżyła się do nich i pochyliła by móc zaciągnąć się tym cudownym zapachem, przy którym dane jej było zasypiać i się budzić. Swą drobną dłonią przejechała po komodzie i uśmiechnęła się a następnie odsunęła ją by móc znaleźć zdjęcie ukochanego, które skrywała gdyż nie chciał by miała jakiekolwiek. Grzebała w szafce i uśmiechała się sama do siebie gdy wreszcie jej dłoń natrafiła na medalik. Zmarszczyła brwi i zaciskając w dłoni znalezioną rzecz wyciągała ją. Doskonale wiedziała co właśnie wpadło w jej ręce i co jej zielone tęczówki zaraz ujrzą, ale czekała. Czekała, aż powoli przedrze się przez swoje ubrania i pojawił się. Uniosła go lekko by przyjrzeć się uważnie czy czasem nie miała omamów, ale to nie było możliwe. Trzymała właśnie w swej dłoni jedyną rzecz jaka jej została po nim. Sama nie mogła pojąć dlaczego ją zachowała ? Przecież ten, który jej to podarował zostawił ją. Zostawił jak zużyta zabawkę i ruszył w drogę. Gładząc opuszkiem palca herb Klanu usiadła na swoim łoży i przyglądała mu się uważnie. Tyle zła jej wyrządzili, tak bardzo ją ranili i tak podle potraktowali. Nienawidziła z całej duszy dwójki braci, ale patrząc na ten herb miała tylko jedno wspomnienie. Piękny dzień gdy myślała, że coś w niej drgnęło ! Gdy była pewna, że uczucia do niego wracają i wreszcie poznaje jego inne oblicze. Dzień gdy poznała historię Kwiatu Wiśni i jego matki, którą tak bardzo kochał. Dostrzegła wtedy w jego czarnych oczach dobro, wrażliwość i uczucie. Gładząc dalej wisiorek przygryzła dolną wargę i cała zadrżała na wspomnienie okropności jaka została jej wyrządzona.

- Dlaczego chcesz się znów pojawić ? – szepnęła i powstrzymywała napływające do oczu łzy. Prędko zacisnęła w swej dłoni medalik i przyłożyła go do piersi. Ściskała go tak mocno, że zaczynał powoli odbijać się na jej dłoni.

- Zraniłeś mnie, ale dzięki Tobie odnalazłam szczęście. Dzięki Tobie zdałam sobie sprawę jak bardzo go kocham. Uświadomiłeś mi, że lata chorobliwej miłości do Ciebie były tak naprawdę latami czekania na niego. Na jego miłość. Dziękuję Ci Sasuke, dziękuję Ci, że odnalazłam sens swego istnienia i prawdziwe uczucie. . . – mówiła sama do siebie i rzuciła wisiorek na poduszkę po czym padła na niej i przymykała oczy wsłuchując się w uderzające o szybę ziarenka piachu.

* * *

- Sakura ? – rozległ się niski baryton wysokiego, ciemnowłosego mężczyzny. Stawiał coraz większe kroki widząc rozwiane różowe włosy, zwiewną białą sukienkę i czując znajomą woń perfum. Zbliżał się. Był już tak blisko wzgórza, na którym stała. 

- Jesteś tu . . . – szepną widząc jak dziewczyna rozkłada dłonie w jego stronę. Na jego bladej twarzy pojawił się lekki uśmiech a serce zabiło mocniej. Przyspieszał z każdą chwilą i gdy stał już przed nią i wyciągał dłonie by pochwycić ją w swoje ramiona za młodą Haruno stanął Orochimaru. Uchiha wzdrygnął się i chciał chwytać po swój miecz, ale coś mu to uniemożliwiało. 

- Nigdy nie będzie Twoja. Już nigdy nie będzie Twoja. To ciało należy do mnie ! – rozległ się tryumfalny głos potwora, który swoim językiem przejechał po policzku przerażonej dziewczyny. Próbowała mu się wyrywać, ale nie mogła, nie była na tyle silna by sprostać temu.

- Puść ją ! Błagam puść ! – krzykną przerażony Uchiha a rozbawiony jego zachowaniem Orochimaru zaczął kąsać dziewczynę. Jej źrenice powiększyły się, z ust wydobył się paniczny krzyk bólu a ciało zaczęło słabnąć. Opadała w ramionach potwora, a on był bezradny. Nie wiedział jak ma jej pomóc, chciał się zbliżyć, ale dziwna bariera nie pozwalała mu na to. Ciemnowłosy walił pięściami w ziemię i krzyczał ze złość patrząc jak Orochimaru odbiera jej ostatnie tchnienia.

- Pomóż mi. . .Sasuke. . .- rozległ się słaby głos i nastała ciemność. Nie było już Orochimaru, nie było Sakury. Był sam. Stał sam pogrążony w ciemności i jedyne co widział to węże. Całą masę węży, które wiły się u jego stóp. Próbował je od siebie odepchnąć, ale było to niemożliwe, bo wracały. Znał ten koszmar. Wiedział doskonale jak wyglądał jego finał i czekał na niego, ale ku jego zdziwieniu nie pojawił się jego dawny nauczyciel. Nie pojawił się też jego brat. Stanęła przed nim kobieta, od której zaczynało być światło. Młody Uchiha zmrużył oczy i starał się rozpoznać twarz, ale nie mógł. 

- Synu . . . – cichy głos zwrócił się do niego. Sasuke zamarł i rozejrzał się po miejscu, w które został przeniesiony. Był w ogrodzie przed swym domem, przy drzewie Wiśni a przed nim stała jego matka. Wyciągała swoje dłonie i uśmiechała się delikatnie, ale smutek z jej oczu nie znikał. Ciemnooki, młody mężczyzna rozchylił lekko wargi i zadrżał.

- Mój synu . . . – westchnęła kolejny raz i to ona zrobiła krok. Zbliżyła się i objęła swoimi ramionami. Ściskała go tak mocno, tak czule, z tak wielkim utęsknieniem. A on ? Stał jak drzewo i nawet nie drgnął, nawet nie ruszył dłonią.

- Czuję Twój ból Sasuke. Cały czas go czuję. . .wiem jak bardzo krwawisz. Jak nie możesz się odnaleźć, jak się poświęcasz i jak tragiczny los Cię spotkał. – drżącym głosem szeptała mu do ucha i gdy jej ciepła dłoń ułożona została na jego policzku a oczy spojrzały w jego Sasuke pękł. Padł przed matką na kolana, objął swymi ramionami jej biodra i tulił się do niej. Niczym przerażony chłopiec przywarł do swej matki i pierwszy raz od dawna czuł się bezpiecznie i czuł, że jest przy kimś kto go kocha. Bezinteresownie, takim jakim jest. Czuł czułość, ciepło, miłość i dobroć. Rodzicielka zaczęła pochylać się nad synem i uczyniła to samo co on. Klękła przed nim i objęła dłońmi jego twarz ocierając łzy.

- Chciałam Ci ulżyć. Chciałam zmienić ten tragizm, ale nie mam takiej mocy synku. Nie mam takiej siły, by odwrócić przeznaczenie i serce mi pęka. Pęka z bólu, że jesteś sam. . .że musisz pełnić swoją misję i gdy byłeś szczęśliwy los okrutnie Ci wydarł to szczęście. – mówiła gładząc jego policzki. Sasuke poruszony pojawieniem się swej cudownej rodzicielki nie mógł zebrać się by wypowiedzieć jakieś słowa, nie mógł sie przemóc tylko poddał się i wylewał cały swój żal w jej ramionach.

- Za wcześnie nas rozdzielono. Za wcześnie przerwano naszą drogę. – ze smutkiem w głosie mówiła matka Sasuke.

- Nie mogłam być przy Tobie, ale mogłam widzieć i co ? Widziałam jak dorastasz, jak opuszczasz przyjaciół i jak błądzisz. Wszystko widziałam i nie mogłam Cię zatrzymać ! Nie mogłam chwycić Twej dłoni i powiedzieć, że nie tędy droga. Przepraszam Cię mój maleńki, bardzo Cię przepraszam. – głos kobiety połamał się i tym razem to po jej policzkach ciepły łzy, które Sasuke zmywał muskając drżącymi wargami policzki swej matki. 

- Nic nie ukoi bólu jaki w sobie nosisz prawda ? Nic go nie załagodzi, ale musisz wiedzieć, że to miłość mnie tu przysłała. Miłość jaka zrodziła się w Tobie pozwoliła mi dać Ci ten sen. . . – łagodny głos kobiety koił uszy ciemnowłosego, który głowę ulokował na piersi swej matki i przymykał oczy.

- Śpij mój Sasuke. Śpij spokojnie . . . już niedługo będziesz przy mnie. Będziemy razem i będę mogła Cię tulić synu. Mój maleńki . . . – szeptała patrząc jak dziecko pogrąża się w śnie, w jej ramionach.

- Mamo . . . – zachrypnięty głos rozległ się głos ciemnowłosego, który powoli podnosił swe powieki budząc się ze snu.

* * *

Czerwonowłosy mężczyzna stał na swym balkonie i przyglądał się pięknu swej Wioski, która budziła się do życia. Mimo nocnej zawieruchy nadal panował ład, porządek, o który dbali mieszkańcy, którzy wstali o świcie by móc uporządkować nieład jaki powstał przez burzę. Kilkoro dzieci biegnących do Akademii przystanęło przed murami posiadłości Kazkekage i widząc stojącego Gaarę na swym balkonie zaczęli machać dłońmi i radośnie podskakiwać. 

- Zyskałeś szacunek wśród ludzi. – odezwał się za nim głos. Ze spokojem odwrócił się i spojrzał na kobietę stojącą przy przy framudze okna balkonowego, które jak co rano było otwarte. Gaara posłał lekki uśmiech staruszce i westchnął.

- Wstała już ? – zapytał wymijając kobietę, która każdego ranka „wkradała” się do jego sypialni by móc uporządkować wszystkie rozwalone w niej rzeczy. Na pytanie Gaary uśmiechnęła się i skrzyżowała dłonie na piersiach.

- Nigdy bym nie pomyślała, że otworzysz się przed kimś tak bardzo i będziesz tak spragniony czyjejś obecności. – głos kobiet radował się, ale przycichła gdy czerwonowłosy zmierzył ją swym wzrokiem. 

- Sam sprawdzę. . . – burkną pod nosem i ruszył do drzwi, ale nim się przy nich znalazł zatrzymała go. . .

- Wychowałam Was i znam każde, ale Ciebie znam najlepiej i nawet nie wiesz jak bardzo cieszy mnie, że odnalazłeś kogoś kto wprowadził tyle barw w Twoje życie. – łagodnie zwróciła się do niego starsza kobieta, ale nie otrzymała odpowiedzi. Gaara jak oparzony wyszedł ze swej sypialni i zbliżył się do drzwi, za którymi znajdował się pokój jego ukochanej. Miał pukać, ale zrezygnował w ostatniej chwili i bezszelestnie przedostał się do środka. Na palcach zbliżał się do jej łoża aby jej nie obudzić i podziwiać jej twarz gdy śpi. Stanął przy łóżku i swoją dłonią pogładził jej policzek a następnie pochylił się by swymi wargami ucałować lekko jej odkryte ramię. Gdy był już zaledwie milimetr od jej ciała zauważył przy dłoni, którą umieściła na drugiej poduszce wisiorek ze znajomym znakiem. Wyprostował się i bacznie przyglądał się medalikowi, aż wreszcie z jego ust wyleciało. . .

- Uchiha. . . – więcej nie potrzebował i z zaciśniętymi pięściami pochylił się nad dziewczyną, ale w ostatniej chwili pohamował się i jak najszybciej zmierzał do drzwi, które zamknął za sobą. Cały dygotał ze złości od środka i miał ochotę wrócić tam, obudzić ją i wysłuchać wyjaśnień, ale doszedł do wniosku, że tu nie było czego wyjaśniać. Zasnęła z herbem jego Klanu przy dłoni ? Więcej nie potrzebował. Zmierzył chłodno strażnika, który przechodził przez korytarz i sam ruszył do drzwi wyjściowych by móc zamknąć się w jednym ze swoich biur i zająć się czymś co oderwie go od tych myśli. 

- O już jesteś na nogach ? To dobrze ! Chciałam zapytać o . . . – zastawiła mu drogę Matsuri niosąca jakieś papiery i uśmiechnęła się promiennie do swego mistrza, który odwracał od niej wzrok i chciał jak najszybciej wyminąć, ale gdy jego turkusowe tęczówki powędrowały w stronę balkonu, który przynależał do pokoju różowowłosej i dostrzegł, że Sakura stoi na nim machając mu dłonią, uśmiechną się szyderczo i zbliżył do Matsuri.

- O co chciałaś zapytać ? – zwrócił się do niej spokojnym tonem głosu i spojrzał łagodnie. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że Kazekage zwraca się do niej tak miło i nabierając powietrza w płuca przechyliła rozmarzona głowę w bok, a czerwonowłosy objął ją jedną dłonią w talii i kątem oka patrząc na balkon gdzie stała młoda Haruno uśmiechną się szyderczo.

- Porozmawiajmy w moim biurze. . . – dodał i poprowadził Matsuri do swego gabinetu. . .

* * *

CDN . . . 

No i jest. Mam nadzieję, że nie wypadło tragicznie ? :)
Wybaczcie mi błędy i literówki.

82. Kobieta

* * *

Z szerokim uśmiechem na twarzy piękna, młoda dziewczyna o długich różowych włosach przemierzała długi korytarz prowadzący prosto do gabinetu najważniejszej osoby w Wiosce Piasku. Już nie przeszkadzali jej mijani strażnicy, którzy za każdym razem lustrowali ją swoim poważnym i pełnym chłodu spojrzeniem. Zmierzała do największych drzwi, za którymi znajdował się on. Stojąc przed nimi rozejrzała się i przytknęła swą dłoń do klamki, ale nim otworzyła drzwi uśmiechnęła się pod nosem i zapukała kilka razy. Musiała odczekać kilka minut nim rozległ się znajomy, poważny ton głosu, który wyraził zgodę na wejście. Bez chwili namysłu nacisnęła na klamkę i wparowała do gabinetu czerwonowłosego, który jak zwykle siedział za swoim biurkiem i wypełniał miliony papierów.

- W czym mogę pomóc ? – zapytał nie odrywając wzroku od swojej pracy, którą był pochłonięty. Sakura nie odpowiedziała nic tylko na palcach przechodziła bliżej jego biurka i czekała, aż jego tęczówki wreszcie się uniosą i spojrzą na nią.

- Słucham ? Jaki jest tym razem problem ? – zadał kolejne pytanie i znów odpowiedziała mu cisza. Układając pióro na biurku podniósł wzrok i zobaczył stojącą przed nim dziewczynę z anielskim uśmiechem na twarzy. Momentalnie powaga zniknęła i Lord Kazekage poderwał się z miejsca by móc powitać dziewczynę.

- Pukasz ? Mówiłem Ci już, że Ciebie to nie obowiązuje. . . – uśmiechną się obejmując Sakurę w talii i przybliżył swoje wargi do jej, a gdy już miał ją ucałować obróciła się w jego ramionach i przylgnęła do klatki piersiowej swoimi plecami a głowę przechyliła w tył opierając ją na jego ramieniu. Czerwonowłosy westchną i swoimi wargami musną jej policzek.

- Czuję się jak w jakimś śnie wiesz ? Mam wrażenie, że to się nie dzieje w rzeczywistości, bo przecież ona nie może być tak piękna. – powiedziała przymykając oczy a jej ukochany przejechał swą dłonią wzdłuż jej ręki i splątał swoje palce z jej.

- Boję się, że to sen z którego zostanę wyrwana i znów będę sama. Nie będę Cię widziała, czuła i nie będę mogła Ci mówić jak oszalałam. . .z miłości do Ciebie. – roześmiała się perliście i obróciła się do niego twarzą by móc spojrzeć na jego oczy. Objęła dłońmi jego policzki i zaśmiała się, wspinając się na palce i przytykając swoje czoło do jego.

- Nie mogę uwierzyć, że jestem tak szczęśliwa i mogę tak swobodnie mówić o miłości. Jeszcze nigdy nikomu tego nie mówiłam z taką pewnością wiesz ? Zawsze gdy miało paść wyznanie uczuć z moich ust . . . serce ściskało się i nie mogłam. A teraz ? Mogę powtarzać cały czas jak mocno, jak bardzo, jak szalenie i niewyobrażalnie jestem szczęśliwa i jak Cię kocham – mówiła patrząc mu w oczy i na koniec westchnęła przechylając głowę w bok a Gaara przytknął dłoń do jej policzka i uśmiechną się łobuzersko.

- Ja Ciebie też. – szepną a Sakura zmarszczyła czoło i odsunęła swoją twarz od niego.

- Ty mnie co ? – zapytała podejrzliwie i ukochany przysunął ją bliżej siebie.

- Kocham Cię. – odpowiedział rozbawiony, a dziewczyna oplotła dłonie wokół jego szyi i zbliżała się by móc go pocałować. Początkowo droczyła się z nim i odsuwała za każdym razem gdy chciał pogłębić pocałunek, ale wreszcie połączyła swoje usta z jego na dłużej i zatracili się w jednej z przyjemniejszych pieszczot. Uśmiechali się poprzez pocałunki, obejmowali a młoda Haruno swoje palce wplatała we włosy chłopaka i przeczesywała je, tworząc nieład. Czerwonowłosy uśmiechając się poprzez pocałunek poprowadził ją nie odrywając się od jej ust do swojego biurka i oparł ją o niej. Odrywając się od siebie na chwilę westchnęli i Gaara podtrzymując jej podbródek zaczynał powoli, powoli się zbliżać. Natrafiając na jej usta zaczął czule je całować, ale z każdą chwilą pogłębiał pocałunek i swoje dłonie przesuwał na jej talię. Sakura oplotła swoje nogi wokół jego bioder i rozchyliła usta by ten mógł wprowadzić w nie swój język, który złączył się z jej w szalonym tańcu. Wreszcie Kazekage oderwał się od niej i uniósł ją a dziewczyna oplotła dłonie wokół jego szyi.

- Jak tylko Cię ujrzałem nad łóżkiem tamtego dnia to wiedziałem, że jesteś jedyną. Tą wyjątkową, która stopi lód z mojego serca. Broniłem się, ale. . . – nie dokończył bo przytknęła palec do jego ust i zaśmiała się.

- Ale wygrałam. – dopowiedziała i spojrzała głęboko w oczy swojego ukochanego. Zaczęli zbliżać się do siebie na nowo, ale gdy już mieli połączyć swoje usta drzwi gabinetu otworzyły się i stanęła w nich Matsuri, która upuściła papiery i spojrzała na parę. Zakochani speszyli się i czerwonowłosy stawiał dziewczyną na ziemi.

- Gaara. . . – szepnęła ciemnowłosa ze łzami w oczach. Kręciła głową i przytknęła sobie do ust dłoń.

- Co Gaara ? Ile razy Ci mówiłem, że masz pukać przed wejściem tu i czekać na moją odpowiedź, czy mam ochotę Cię widzieć, czy też nie. – burkną i pokręcił zniesmaczony głową. Sakura odwróciła się plecami to niewysokiej dziewczyny i z rozmarzoną miną spoglądała w okno. Nie mogła przeżyć, że w tak przyjemnej chwili ktoś miał prawo im przerwać, jeszcze ktoś taki jak Matsuri.

- Chciałam Ci tylko powiedzieć. . . ja. . .ja muszę Ci przekazać. To bardzo ważne ! Nawet. . .nie wiesz jak ważne. – mówiła roztrzęsiona, przez co zacinała się wypowiadając słowa. Czerwonowłosy spojrzał na nią wywracając oczyma.

- No więc proszę bardzo. Skoro to tak ważne ? Mów. – doszło do uszu Matsuri i ta zmierzyła wzrokiem Kazekage, który przeniósł wzrok na swą ukochaną i patrzył na nią łagodnie. Ciemnowłosa nigdy nie widziała tak czułego spojrzenia z jego strony, nigdy nim nie została obdarowana. Ucisk w sercu dziewczyny narastał a całe ciało buzowało. Miała wrażenie, że zaraz wybuchnie. Przytknęła dłoń do swego boku i podszczypywała się w nadziei, że pogrążona jest we śnie. Liczyła, że to wszystko jest koszmarem, z którego zaraz się wybudzi i już wszystko będzie dobrze. Nie będzie musiała oglądać Sakury i tych pięknych turkusowych oczu Gaary, które wpatrywały się w różowowłosą. Z rozmyślań została wyrwana odchrząknięciem poirytowanego czerwonowłosego.

- A tak, tak. Już mówię, ale to rozmowa ? Między mną a Tobą, a nie ludźmi z innych Wiosek. Wątpię, że ona powinna cokolwiek słyszeć z tej rozmowy. – padło z ust Matsuri i jej wzrok został przeniesiony na Sakure. Gaara zmarszczył czoło i pochwycił za dłoń stojącą obok Haruno.

- Sakura to osoba, przed którą nie mam tajemnic. Ufam jej więc. . . – zaczął ostrym tonem głosu, ale gdy poczuł przyjemny, delikatny dotyk na swym policzku zamilkł i przeniósł swe oczy na dziewczynę stojącą obok. Sakura uśmiechała się do niego i zielenią swych oczu błądziła po jego twarzy.

- Spokojnie. Porozmawiajcie sami. Może tak dogadacie się lepiej. My porozmawiamy gdy będziesz już wolniejszy i jeśli będziesz chciał to o wszystkim mi opowiesz. – łagodny ton głosu dziewczyny był dla jego uszu najlepszą pieszczoną, najpiękniejszą melodią i ukojeniem. Automatycznie rozpromienił się i gdy stawiała krok w tył by odejść, pochwycił jeszcze jej dłoń i musną ją swoimi wargami. Sakura uśmiechnęła się i skierowała do drzwi. Wymijając Matsuri poczuła na sobie nieprzyjemne spojrzenie, które przeszywało ją na wylot. Otwierając drzwi jeszcze raz odwróciła się do ukochanego i przechyliła głowę w bok patrząc na niego. Ruchem warg wypowiedziała ” Kocham Cię ” i zniknęła za drzwiami. Zostawiając go samego z Matsuri.

* * *

- Co o nim sądzisz ? Czyż nie jest genialny ? – mówił dumnie Pain do stojącego obok Itachi’ego przyglądając się jak jego organizacja odbywa trening. Cała uwaga mężczyzny o pomarańczowych włosach skupiona była na nowym podopiecznym, którego tożsamość znały tylko trzy osoby w całej organizacji i tak miało zostać do samego końca. Sasuke prezentował maximum swoich możliwości i zadziwiał resztę tym co potrafi.

- Kim on jest ? – zapytał bacznie przyglądający się bratu Itachi. Od samego początku pojawienia się go w organizacji czuł, że ten styl walki jest mu znany, ale nie miał możliwości przeanalizowania go, bo chłopaka chroniła jakby dziwna tarcza, która uniemożliwiała Itachi’emu rozpoznanie zamaskowanego brata.

- Czy to ważne kim jest ? Ważne, że będzie mocnym pionkiem w grze ! Chociaż patrząc na niego pionek to zbyt słabe określenie. . . – powiedział jak zawsze z wyważonym tonem głosu dowodzący i uśmiechną się gdy zobaczył jak sprawnie Sasuke niszczy wszelkie przeszkody i przebija się do ostatnie punktu treningu, w czasie gdy reszta boryka się jeszcze z drugą przeszkodą.

- To filar. Mój filar, który będzie ważny podczas naszego wielkiego ataku. Spójrz tylko ? To geniusz ! Widzę w nim potencjał. . .jeszcze większy niż w Deidarze. . . – zachwycał się swym podopiecznym Pain.

- Porównujesz go do Deidary ? Przecież to niedorzeczne. Diedara był urodzonym wojownikiem, szaleńcem, artystą i geniuszem. – wtrącił się zdziwiony podekscytowaniem Pain’a Itachi.

- Właśnie. Słyszysz siebie ? Wymieniłeś cechy Deidary, które są niezbędne, ale jedna z nich go zgubiła. Przez nią stał się słaby i padł ! Szaleństwo zgubiło go i teraz możemy tylko wspominać to jak wielkim był głupcem, jak nas osłabił i co zaprzepaścił. – beznamiętnie zwrócił się do Uchihy przywódca i uśmiechną pod nosem widząc jak Sasuke właśnie wykonuje jedną z nowych technik.

- Widzisz ? Posiada równowagę, jest skupiony i to czyni go silnym. Tym przewyższy wszystkich i pomoże nam zniszczyć wszystko. Pomoże nam rosnąć w siłę ! – podniosłym głosem powiedział Pain i zaczął oklaskiwać nowego członka, który stworzył ogromne tornado niszczące ostatni punkt w treningu.

- Dobra robota, ale pracuj jeszcze. Na dziś to koniec, ale nie zapominaj. . .masz się doskonalić. Wszyscy do cholery macie to robić ! To nie będzie bitwa ! To będzie wojna ! – wrzasną Pain a echo rozniosło się po polu walki i dotarło do uszu reszty. Sasuke bez słowa wyminą brata, który nie przestawał mu się przyglądać i gotował się od środka. Nie mógł znieść tego ukrywania się, nie mógł przeżyć, że był tak blisko bestii a nie mógł jej zniszczyć. Złość narastała z każdym dniem, pragnienie zemsty wzrastało gdy tylko go widział i ogromny gniew, który wywołała utrata Sakury towarzyszył mu przez cały czas.

- Byłeś świetny. Pain nie przestawał Cię chwalić. Zachwycał się ! – rozległ się głos Karin, która od razu rzuciła się na szyję swego ukochanego i ściskała go ile sił. Poirytowany Sasuke odepchną ją tylko i ruszył do jaskini gdzie znajdowały się przydzielone im komnaty. Czerwonowłosa nie zamierzała dawać za wygraną i ruszyła za nim podekscytowana.

- Poczekaj ! – krzyknęła i złapała go za dłoń gdy już miał wchodzić do swej sypialni. Ciemnowłosy nie odwrócił się nawet do niej tylko wyszarpnął i nacisną na klamkę. Liczył, że Karin odpuści, ale ta niczym rzep przykleiła się do niego i wparowała do sypialni.

- Dlaczego mi to robisz ? – zapytała gdy młody mężczyzna ściągał z siebie płaszcz i maskę a następnie kończył technikę, która trzymała barierę dzięki której był nierozpoznawalny dla nikogo i jego tożsamość była znana tylko da Konan, Pain’a oraz stojącej przed nim Karin.

- Co robię ? Chcesz się ze mną przespać ? Nie mam sił, ochoty i ? Nie piłem nic jeszcze, więc mnie nie pociągasz nawet w najmniejszym stopniu. – odpowiedział podle a w oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Nie mogła przeboleć tego upokorzenia, nie mogła już tego znieść. Dawała mu wszystko, całą siebie a stale była ignorowana, popychana i w jego dłoniach była jedynie zabawką, którą ściąga się z półki gdy ma się potrzebę.

- Jakoś wcześniej Ci to nie przeszkadzało. Pierdoliłeś mnie i wszystko było dobrze nie ? Dopiero gdy ta mała zdzira się pojawiła przestałeś patrzeć na mnie jak na kobietę ! Co ona ma a czego mi brak ? – powiedziała zaciskając pięści i powstrzymując łzy Karin. Sasuke zmierzył ją wzrokiem, zaśmiał się ironicznie i westchną kręcąc głową.

- Nazywasz się kobietą ? Znasz chociaż definicje tego słowa ? – kolejny policzek z ust Sasuke poleciał w stronę Karin, która starała się łapać powietrze ale nawet to sprawiało jej trudność.

- Kobieta powinna się szanować, mieć swoje zasady i pokazywać piękno. Nie chodzi tu o urodę a o dusze Karin. Chodzi o dusze, która będzie czystsza niż biel. . .to jest ten sekret moja droga. To jest sekret i piękno, które zatrzyma mężczyznę i usidli go na wieki. – mówił spokojniej a po policzkach dziewczyny zaczynały płynąć łzy. Powoli skapywały na drżące z żalu, złości i zazdrości usta.

- Niestety. . .nie posiadłaś tej sztuki. Masz zbyt zatrutą duszę. Chcesz czerpać tylko przyjemności a tu nie chodzi o to. . . – chciał mówić dalej, ale podniosła rękę do góry i nabrała powietrza w płuca.

- Zamilcz. Nie chcę dłużej słuchać słów tej zdziry ! Ona przemawia przez Ciebie ! Zauroczyłeś się w kimś tak słabym i wątłym jak ona, ale wiesz co ? Jeszcze przyjedziesz do mnie. Przyjdziesz błagać o namiastkę mego ciała ! – wrzasnęła roztrzęsiona i zmierzała do drzwi ocierając łzy. 

- Przyjdziesz zbolały i poraniony by błagać o moje uczucia ! – wykrzyczała trzaskając drzwiami i zostawiła go samego w swym lokum, gdzie mógł rozmyślać, odpoczywać i planować co dalej . . .

* * *

- Hej ! Sakura ! Sakura ! – na głównym planu rozległ się radosny głos dziecka, które z rozłożonymi ramionami biegło w stronę różowowłosej dziewczyny. Sakura słysząc swoje imię zaczęła się rozglądać i nim spostrzegła kto do niej zmierza do jej ciała przyległ chłopiec i ściskał w pasie śmiejąc się.

- Boże . . . – powiedziała przerażona lekko, ale gdy tylko spuściła głowę i przeczesała dłonią znajomą, rozczochraną, ciemną czuprynę znajomego dzieciaka uśmiechnęła się.

- Nie Boże, nie Boże. Tylko ja ! – zaśmiał się perliście Haruki i odsuną się od dziewczyny po czym zrzucił plecak z pleców i padł przy nim na kolana, przegrzebując go. Haruno spojrzała rozbawiona na chłopca i przykucnęła przy nim.

- Chcę Ci pokazać ! Muszę Ci pokazać to co znalazłem. . . – mówił prędko chłopiec i niespokojnie szukał czegoś. Różowowłosa skinęła tylko głową i westchnęła.

- A co to tak niezwykle ważnego ? Chcesz się pochwalić jakimś zaliczonym egzaminem czy może . . . – odezwała się, ale gdy zobaczyła co chłopiec trzyma w dłoni rozszerzyła źrenice i spojrzała na ciemne oczy malca.

- Znalazłem go przy murze Wioski i jestem ciekawy co ten znak oznacza. Fajny prawda ? Wygląda jak jakiś herb, ale wcześniej nie widziałem go u nas w Wiosce. . .wiesz może ? – pytał Haruki trzymając w swych dłoniach wisiorek ze znakiem klanu Uchiha. Sakura przełknęła ślinę i przed oczyma staną jej obraz dnia, w którym Sasuke dawał jej identyczny wisiorek należący do jego matki i identyczny miał na szyi.

- Wiesz ? Sakura . . . halo ! Tu ziemia ! – chłopiec machał jej wisiorkiem przed oczyma a dziewczyna powoli wstawała i wyprostowała się po czym podała mu swoją dłoń i lekko się uśmiechnęła.

- Identyczny herb nosili ludzie z bardzo silnego klanu w mojej Wiosce. Jednak ? Z ogromu i siły tych ludzi została tylko dwójka potomków i  nie są oni dobrymi ludźmi. Więc lepiej nie przyznawać się, że coś takiego się ma i nie nosić tego. – powiedziała odwracając wzrok w bok. Haruki widząc posmutniałą Sakurę pogładził jej dłoń i skinął głową.

- Obiecuje, że tego nie założę, ale . . . bardzo bym chciał poznać historię. . . – niestety nie dokończył, bo pojawił się przy nich Kazekage. Sakura wzdrygnęła się a ciemnowłosy dzieciak prędko chował wisiorek w kieszeni.

- Przeszkodziłem w ważnej rozmowie ? – zapytał podejrzliwie czerwonowłosy i pytająco spojrzał na swą ukochaną, która stała obok i niespokojnie błądziła oczyma po całym placu.

- Nie, nie. . .w czym niby ? Opowiadałem Sakurze o problemach w Akademii. – starał się tłumaczyć Haruki i uśmiechnął się lekko do dziewczyny, której „klucha” stanęła w gardle. Samo wspomnienie o braciach Uchiha przyprawiało ją o dreszcze. Chciała wreszcie zamknąć ten temat i zapomnieć, ale byli jak klątwa prześladująca ją. Nie pozwalali o sobie zapomnieć, nie pozwalali wymazać tej krzywdy jaką jej wyrządzili.

- Mówiłem Ci, że jeśli się nie poprawisz nie zostaniesz dopuszczony do egzaminów a ja nie mam zamiaru pomagać komuś kto wszystko tak lekceważy. – odpowiedział Gaara. Sakura spojrzała na twarz czerwonowłosego i westchnęła po czym stanęła przed nim i uśmiechnęła się lekko.

- Źle się czuję. Lepiej będzie jak już pójdę, a Wy jak macie coś do obgadania to porozmawiajcie i . . . wróć szybko. – powiedziała słabo po czym musnęła wargami policzek Gaary a następnie zacisnęła dłoń na ramieniu Haruki’ego.

- Więc. . .tak jak mówiłam. . .zawsze mogę Ci pomóc w przygotowaniach do egzaminu. – zwróciła się i wyminęła tę dwójkę. Stawiała szybkie kroki i rozglądała się niespokojnie we wszystkie strony. Obraz pięknych uliczek Wioski Piasku zaczynał jej się rozlewać i wreszcie stał się zupełnie czarny. Stanęła i starała się nabrać powietrza w płuca, ale wydawało jej się jakieś ciężkie, niemożliwe do „uniesienia”, obracała się i była pewna, że zaraz runie na ziemię gdy znalazła się w ramionach. Ramionach tego, który dawał jej spokój i ukojenie. Przymknęła swoje oczy oddając się całkowicie jego dotykowi i umieściła swoją głowę na jego torsie.

- Nie puszczaj mnie. – szepnęła otwierając powieki i spoglądając na twarz ukochanego, który w mgnieniu oka znalazł się przy niej.

- Spokojnie. Już wracamy. – uśmiechną się pod nosem Gaara i piach zaczął ich otaczać. By ulżyć młodej Haruno i skrócić drogę przeniósł ich jedną ze swoich najczęściej używanych technik prosto pod mury rezydencji i wspólnie zmierzali do sypialni. 

- Nie wiem co się dzieje i czemu się tak czuję, ale może taki dzień ? Sama nie wiem. . . – mówiła idąc przy Gaarze i co jakiś czas spoglądała na swe stopy by przypadkiem nie poplątały się i by nie runęła na ziemię. Gdy została podprowadzona pod drzwi swego pokoju oparła się o nie a dłońmi oplotła szyje czerwonowłosego. Wpatrywała się w jego oczy, przechylając głowę w bok i przysuwała swą twarz bliżej by jeszcze raz móc poczuć przyjemną woń jego perfum, które rozpoznawała wszędzie. 

- Nawet gdy czuję się taka obdarta z sił. . .jestem szczęśliwa. – westchnęła i pogładziła opuszkami palców jego policzek. Gaara przeczesał dłonią jej włosy i zbliżył swoją twarz do jej przymykając oczy.

- Odpocznij i zobaczymy się później. – szepnął i delikatnie musnął jej wargi. Już chciał ją puszczać i odchodzić, ale zatrzymała jego dłonie na swojej talii.

- A ta ważna sprawa Matsuri ? – zapytała nim odszedł a na to pytanie czerwonowłosy uśmiechną się, zbliżył swoje wargi do jej czoła i ucałował je.

- Nic ważnego. Nic co może Cię martwić moja najdroższa. – odparł spokojnie a Sakura odetchnęła z ulgą i nacisnęła na klamkę od drzwi do swego pokoju i zniknęła za nimi. Kazekage automatycznie posmutniał i przytknął do nich swą dłoń po czym spuścił głowę i zacisnął powieki. 

” Zaatakują z taką siłą, że nic ich nie powstrzyma. Szykują atak na Ciebie i jeśli nie ulegniesz zrównają Wioskę z ziemią. Wymordują ludzi i wszystko co tu żyje. Ogołocą Cię, odbiorą wszystko i na sam koniec zniszczą Ciebie. . . ” – huczały mu w głowie słowa jednego ze starców, który wygłosił je podczas ostatniego zebrania.

” Zbliżają się Gaara. Idą tu ! Musisz uciekać, nie możesz tu być. Zabiją Cię. ” – kolejny głos rozległ się w jego głowie. Tym razem był to głos niskiej, ciemnowłosej, młodej dziewczyny, która radziła mu zrobić z siebie tchórza.

” Słabeuszu ! Odbiorą Ci Wioskę, władzę, honor i zamordują ją. Na Twoich oczach ta jej śliczna główka zostanie odcięta ! Rzucą Ci ją pod nogi! ” – tym razem odezwał się głos towarzyszący mu przez cały czas. Nieodstępujący go ani na chwile. Odezwał się demon, przez którego jest przeklęty. Ten demon, po którego tu idą i ten przez którego naraża wszystkich na piekielne niebezpieczeństwo. 

* * *

- Nienawidzę jej ! Tak za całej duszy ! Całego serca ! Nienawidzę tej zołzy ! – wrzeszczała na całe gardło Matsuri stojąc na samym szycie murów Wioski i patrzyła zawistnie na budynek, w którym przebywał teraz Gaara. Wyobrażała sobie sceny, w których dłonie czerwonowłosego dopieszczają ciało Sakury i to powodowało, że nienawiść narastała w niej coraz bardziej. Wreszcie dysząc klękła na kolanach i spojrzała na swoje dłonie.

- Nienawidzę Cię Sakuro ! Nienawidzę Cię Sakuro Haruno ! – wrzeszczała ściskając dłonie i chłodny powiew wiatru uderzył o jej odkryte ramiona. Uniosła lekko głowę w górę i już wyciągała kunai z pochwy, powoli wstając gdy napastnik zaszedł ją od tyłu i zatrzymał.

- Wyczułaś mnie. No proszę. – odezwał się kobiecy głos. Matsuri starała się wyrwać, ale przeciwniczka była zdecydowanie silniejsza. Dziewczyna jedyne co dostrzegła to znajomy płaszcz Akatsuki, pod którym się kryła.

- Czego chcesz ? – syknęła dziewczyna a członkini Akatsuki parsknęła śmiechem i puściła ciemnowłosą po czym ściągnęła kaptur i zarzuciła swymi czerwonymi włosami w tył.

- Zemsty. Pragnę zemsty i wylewu krwi. – powiedziała prostując sylwetkę a Matsuri zmierzyła ją dziwnie wzrokiem i czekała na dalszą część. . .

* * *

CDN. . .

Serdecznie Was witam. :D Tak dawno mnie tu nie było, że aż wstyd ! Bardzo przepraszam za moją nieobecność, ale pracuje. Jest okres wakacyjny więc dobrze jak wpadnie coś kasy prawda ? Na chwile obecną nie mam grafiku ani nic więc nie potrafię sobie zorganizować czasu na napisanie czegoś, a po 12 godzinach na nogach wątpię, że ktoś ma siłę na pisanie czegoś ? Teraz mam kilka dni wolnego i postaram się coś nadrobić jeśli wena mi na to pozwoli. Hm ? Strasznie przepraszam za dzisiejsze błędy, pogmatwanie i liczę, że tak bardzo nie zawiodłam ? Pozdrawiam wszystkich wiernych i czekających czytelników ! :*